Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Benicàssim, pod Walencją wszyscy zaczynają zwiedzanie od Promenady Willi „Route de Villas” – bardzo ekskluzywnych i o bardzo wystawnych eklektycznych fasadach posadowionych na pierwszej linii od morza.
Promenada Willi jest architektoniczną lekcją historii i galerią kultury. Tabliczki głoszą: że w takiej a takiej wilii albo pałacyku mieszkał André Malraux, w takiej tworzył John Dos Passos, w innej znajdowała się biblioteka dla leczących rany republikańskich żołnierzy podczas Hiszpańskiej Wojny Domowej, w tamtej zamieszkała Infantka Alicja de Burbon, o innych hiszpańskich wielkościach już nie wspomnę itp.
Benicàssim do wybuchu Hiszpańskiej Wojny Domowej był renomowanym kurortem dla najbogatszej burżuazji Europy. Rywalizował z Biarritz, Monte Carlo i Ostendą. W trakcie wojny domowej (1936-1939) Benicàssim było ulubionym miejscem wypoczynku czerwonej elity władzy oraz intelektualistów popierających Republikę.
Pierwszym z listy jest biały eklektyczny hotel Voramar, pobudowany w 1930 roku, w quasi mauretańskim stylu, który jeszcze zachował ten wykreowany przecież wdzięk fin de siecle, dzięki czemu tak do mnie przemawia. W czasie wojny domowej gościł w nim i pracował nad szkicami do Komu bije dzwon Ernest Hemingway.
Podobno dużo pił, pływał, wędkował na morzu i zakochał się w swojej przedostatniej żonie Marcie Gelhorn. To legenda, że pisał swoje arcydzieło w oblężonym Madrycie, choćby z tego powodu, że Madryt nigdy nie był klasycznie oblężony. Frankiści aby oszczędzić ludność cywilną stolicy pozostawiali świadomie swobodne drogi ewakuacyjne i poza tym pętli oblężniczej nigdy nie zaciągnęli z kilku innych powodów: choćby z przyczyn topograficznych.
Dziś jeszcze można poczuć się trochę Hemingwayem. I na tarasie lub przy stoliku tuż przy plaży wypić kawę lub piwo. Nawet nie jest taka droga przyjemność, zwłaszcza poza sezonem. Można napawać się zupełnie jak wielki pisarz dwoma cudownymi widokami: na lewo lazurowego morza a na prawo: rzeczywiście różowych wzgórz, otaczających łukiem to modne już od dwóch stuleci kąpielisko.