Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
O 4.10 wzbiliśmy się w przestworza.
O 8.30 spadliśmy z nieba w Iraklionie.
Nic nam się przy tym nie stało.
O, Zeusie, co za punktualność!
Kiedy samolot podchodził do lądowania, przelecieliśmy tak nisko nad powierzchnią morza, że widać było glony, ryby i dwie butle tlenowe bez płetwonurka. Leżały na dnie. Z miejsca zrobiłem to, co należy w takich sytuacjach robić, jak nam to wyjaśniła stewardesa tuż przed startem, a mianowicie – zdjąłem buty. Myślałem bowiem, że już po nas, że lada moment znikniemy z radaru. W butach pływać niewygodnie. A bez butów niewygodnie chodzić. Chyba że ma się wprawę. Tak więc zaraz po wylądowaniu włożyłem. I zawiązałem sznurówki. Mok śmiała się jak mewa. Nie powiedziałem głośno, co o niej w tym momencie naprawdę myślę. Mogłaby oddać.