Karol Samsel Autodafe 9
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
| Cechy | |
| format | 19,5 x 12,3 cm |
|---|---|
| rok | 2016 |
| strony | 292 |
| oprawa | broszurowa |
| ISBN | 978-83-64974-68-7 |
| wydanie | 1 |
| zdjęcia | ze zbiorów Macieja Piaseckiego |
| redakcja | Paweł Nowakowski |
| korekta | Anna Borowicka, Anna Nowakowska |
| wydaw-nictwo | FORMA |
| e-book (ePub, mobi) ISBN | 978-83-64974-69-4 |
Zbigniew Kosiorowski
Różne bywają kamienie, są polne, przydrożne. A niektóre nawet węgielne. Ale żeby tak kamień miał być podróżny? To dość niecodzienny przypadek. Bo niby jak miałby podróżować – owszem, może i jako jakiś talizman, taki całkiem niewielki, w dłoni ściskany, na drogę do pociągu bylejakiego, do tego na szczęście zielony... Ale przecież to nie taki rodzaj kamienia – ten tytułowy jest na to za ciężki, zbyt wielki, nie do ruszenia nawet przez rwący nurt górskiej Nysy, w który został niegdyś siłami natury wrzucony. Na takim to można conajwyżej stanąć lub spróbować posiedzieć, i to ostrożnie, bo mokry bywa i śliski, a zimą lodem pod śniegiem całkiem opatulony. I pewnie nawet najstarsi kuracjusze z Długopola Zdroju nigdy dotąd nie widzieli, aby mógł się przesunąć choćby o jeden centymetr. Chciaż gdyby tak popatrzeć, jak rozpryskuje wartką wodę i niestrudzenie dzieli ją odkosami, gdyby tak na chwilę zmrużyć oczy niczym mały chłopiec wyglądający przygody, to przecież mogłoby się zdawać, że to nie woda ale kamień właśnie płynie, dziarsko całkiem i nawet pod prąd, jakby w górę rzeki...
Świat małych ojczyzn, oglądany dziecięcymi oczyma, bywa wielki i fascynujący – jak u Hrabala w Takiej pięknej żałobie, albo w Śmierci pięknych saren Oty Pavla. Odbija się w nim własnym echem każda zapamiętana historia, wiekopomna albo śmiechu warta. Ta z mikroskali, dotycząca jedynie własnej rodziny, jak i ta druga, pisana z wielkiej litery, przechodząca do podręczników – ale tłumaczona własną miarą. Lub odrysowywana ćwiczoną dopiero kreską na pierwszych rysunkach, wypróbowywana przy konstruowanych modelach, układana w kolekcjach pocztowych znaczków. Mityczna kraina dzieciństwa, pełna chłopięcych drak, obyczajowych smaczków z epoki i „humoru zeszytów” to przy tym ani idylla, ani eutopia. Bo choć zaludniają ją prócz bliskich i przyjaciół figury charakterystyczne, a niekiedy wręcz i osobistości o których dopiero w przyszłości będziemy się uczyć, to naznaczona jest jakimś podskórnym, powojennym niepokojem. Dziecięcy barometr zawsze bezbłędnie wychwyci wszystkie dorosłe lęki, każdą najbardziej nawet maskowaną niepewność i niedopowiedziany dramat. Dlatego co stronę natkniemy się tutaj na ślady zabużańskich wysiedleń, echa tragedii wołyńskiej, kresowych resentymentów polsko-ukraińskich, niejasnych AK-owskich zaszłości, żmudnego oswajania ziem ponoć odzyskanych – z bandą werwolfu w tle, sowieckimi żołdakami i przymusowym sąsiedztwem rodziny niemieckich dotychczasowych gospodarzy, przyszłych Wypędzonych.
Wojciech Eichelberger opisał kiedyś teorię „pakowania plecaka” – symbolicznego wyposażania każdego dziecka przez rodzinę w bagaż, do poniesienia na całą dalszą drogę. Według niej mniej więcej do 6 roku życia ładujemy naszym dzieciom wszystko to, co dobre i potrzebne, ale i niestety także i przygniatające lub wręcz nie do uniesienia niekiedy. Dawne drewniane statki dla zachowania stateczności na wodzie wyposażano niegdyś także właśnie w kamienny balast. Dziś w stoczniach nikt nie używa już kamieni, a słowo balast częściej oznacza zbędny ciężar, którego należałoby się szybko pozbyć. Właściwie dobrany kamień może jednak nie tyle ciążyć, co dać odpowiednią wyporność na resztę życia – zwłaszcza taki dobrze opowiedziany.
Mateusz Szczeciński
recenzje, noty:
* "Kamień podróżny", https://sztukater.pl, 04.08.2025
* "Kamień podróżny", http://kotnakrecacz.pl, 04.08.2019
* "Powroty do przeszłości", eleWator, 1/2018
* "Kamień podróżny", Topos, 1/2018
* "Jak siało się polskość", Gazeta Wyborcza Szczecin, 13.01.2017
* "Kamień i dusza", Kurier Szczeciński, 12.01.2017
* "Ścieżka do morza", Żagle, 12/2016
* "Inne, różne i podróżne" (fragment), Kurier Szczeciński, 16.12.2016
* "Lekcja trudnej pamięci", www.latarnia-morska.eu, 12.12.2016
* "Kamień podróżny", http://annasikorska.blogspot.com, 11.11.2016
* "Kamień podróżny", http://ulicaprzestrzenna.szczecin.pl, 30.10.2016
promocje:
* 09.03.2022 – spotkanie autorskie ze Zbigniewem Kosiorowskim [„środa z FORMĄ”, spotkanie 2] / film ze spotkania
* 9.10.2016 – spotkanie autorskie ze Zbigniewem Kosiorowskim ("Szczeciński Przegląd Literacki FORMA", edycja 41)
zrealizowano dzięki wsparciu finansowemu firmy Euroafrica Shipping Lines Cyprus Limited