18 sierpnia czwartek, 5
Spacer wzdłuż bulwarów nad Supraślą. Ratownicy doglądają bezpieczeństwa kaczek. Ludzi trochę siedzących i korzystających z różnych nadsupraślańskich atrakcji. Słońce. Kanikuła. Idziemy do pijalni ziół i herbat. Viola bierze kawę z żołędzi, a ja z orkisza. Ciumkamy, ciumkamy.
Powrót spacerem koło monasteru. Słońce mocniejsze. Kolacja z winem chilijskim i deską podlaskich serów. Wnętrze restauracji Dzika Róża myśliwsko-rokokowe. Konfitury do serów robione przez tutejszych czyli zagranicznych z borówek. Smaczne. Wieczorem przez rozświetlony Supraśl do kwatery inżyniera.
© Maciej Wróblewski