nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Tomasz Majzel Święty spokój

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

NOTES, Strona życia i strona literatury 3/3

2014-12-31 10:37

Medytacyjność jako cecha perwersji, jej niespecyficzna, ogólna właściwość. Może nie właściwość. Wymiar. Jakiś możliwy do uwzględnienia wymiar. Nie szłoby tu bynajmniej o to, w jaki sposób perwersja zaistniewa jako akt w świecie, ale w jaki sposób słowa „perwersyjny”, „perwersja”, „perwersyjność” (i ich negacje) nabywają znaczeń w języku, często – z racji niedookreśleń – poprzez redefinicje i eksperymenty terminologiczne kompetentnych jego użytkowników. Tak owszem jest, możemy medytować nad perwersją. Jesteśmy do tego moralnie zdolni. Więcej, przeżywanie perwersji domagające się świadomego intencjonalnego nazwania w języku (a więc piętnującego lub wyróżniającego wskazania: „Tak, to jest perwersyjne!”, „Yes, it’s pervertic!”, „Qui, c’est pervers!”, „Si, es perverso!”) jest wyrazem „upominającym się” o rozważenie samego siebie.

Cechą bowiem eksponującą sens medytowania jako takiego (zwłaszcza na tle modlitw) jest jego niestrzelistość. Medytuję z założenia w sposób niestrzelisty, pozatranscendentny, to prawda, że w poczuciu całkowitej unii naturalnej. Ale nie mistycznej. Naturalność tę wzmacniać mają długotrwały, wielotorowy, racjonalny namysł, a nade wszystko oszczędna gospodarka sił. Chciałoby się rzec: medytacja byłaby istnym arcydziełem czułości rozumu, gdyby tylko nadać jej odpowiednią rację istnienia. Niestrzelistość bowiem niesie za sobą ryzyko redukcjonizmu. Z łatwością toteż moglibyśmy sugerować, że medytacja jest tylko sztucznie skomplikowaną refleksją. Pozorne słabość i niesamodzielność aktu medytacyjnego są jednak i jego szansą. Mimo wszystko – jeżeli bowiem istnieje poemat medytacyjny, jeśli istnieją jego literackie wyznaczniki, czy można jego tematem uczynić perwersję? Czy strzał oddany z bliskiej odległości w twarz żołnierza al-Nusry może stać się tematem takiej sonaty lirycznej jak Koliber Davida Herberta Lawrence’a? Czy ostatnie dwa lata życia i śmierć Jamesa Foleya mogą stać się tematem arcycykli takich, jak Cztery kwartety Thomasa Stearnsa Eliota?

© Karol Samsel