Żaden sen nie jest prywatną sprawą, ona śni dla mnie czy też ja śnię przez nią, stoi i widzi mnie w lustrze, to jestem ja, ona zostawia mi tylko opis pewnych wydarzeń.
Myślę o jednej rzeczy w tym śnie.
O czerwonym punkcie tego snu, który wysuwa się z epizodów nieświadomości obejmującej wszystkie sny, o nieustannej transkrypcji światów według ich odpowiedniości, o tym, co się odsłania mimochodem, na razie w ukryciu, z tyłu głowy, schowane, związane, wsunięte w specjalny czarny worek.
Potem przez sny idą młodzi ludzie czarnymi drogami, przez czarne mosty, czarne lasy, w mundurach, w czarnych oficerkach.
Gdzie jesteśmy?
© Marta Zelwan