Melodramat w środku snu, doktor Grimm ze swoją starą wiolonczelą, śmierć wśród płatków róż, kończy się jeden czas a zaczyna drugi, uważaj, to drabble.
Mówi ta, która zgęszcza wszystko w czarną kulkę.
Chowa ją pod drabblami.
Nie mówi o sobie „ja”.
Dawno nie było jej w żadnym czasie, długo czas był zatrzymany, teraz jakimś potężnym dźwignięciem się uwalnia.
Stoję i patrzę, widzę zmianę wysp, zielsk, wód chlapanych przy brzegu, przełamywanie się fal.
Kto wypłynie łódką na jezioro, przez które przebiega granica państwowa, granica pisana na wodzie, chociaż mapy pokazują przecięcie jeziora grubą kreską, zastanie tu prawdziwe miejsce i prawdziwy czas.
© Marta Zelwan