I poleciałam. Do moich ludzi na Dolnym Śląsku. Po wyjściu z samolotu przeszył mnie zimny wiatr i wilgoć. Westchnęłam. Liczyłam na cieplejsze przyjęcie. A jednak wypełniłyśmy nasze dłonie kwiatami, uściskami i pomyślałam, że nie warto zbyt wcześnie umierać. Spójrz, będziesz tak powtarzała przez kilka godzin. W drodze, w ledwo widocznej mgle, w deszczu i dlatego właśnie z tego miejsca nie chcesz wyrosnąć. Później przez kilka godzin będziemy się wypruwać. Z ciekawości, wyblakłego odbicia w twoich oczach. Prawdziwy ciężar. Pamięć.
© Małgorzata Południak