Zabawy w chowanego, udawanie, że jest spoko. Przyglądam się w milczeniu. Pożyczają moje buty i myślą sobie, jacy są sprytni. Zacierają ręce, a ja robię im zdjęcia, kiedy śpią. Pozwalam im korzystać z moich rzeczy, nie dlatego, że nie dostrzegam całej tej rozbuchanej śmietanki towarzyskiej z piekła rodem, nie chce mi się, to jedyny powód. Nie pytaj, jeżeli nie chcesz usłyszeć odpowiedzi, która cię zrani, mówi mąż. Tak, odczekam tu sobie i odejdę. Tak, jak się odchodzi po przemilczeniu, po deszczu, fiku miku – odrzucam cię. I wiem, że nie powstanie żadna pustka, wyrwa, nie będzie mnie, ponieważ nie poświęciłeś mi uwagi, dziesięciu minut, jednego kawałka pizzy.
© Małgorzata Południak