Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://czytanieisluchanie.blogspot.com 2019
Joseph Zippeck, który robił hamburgery z ludzkiego mięsa, to bohater po trochu wyciągnięty z „Delicatessen”, francuskiej czarnej komedii z 1991 roku. Tam też wokół kryzys i zgrzytanie zębami, przez które tylko ślimaki się wślizgują. Ale ile można połykać obślizgłe mięso, gdy ma się apetyt na steki, na mielonego, na golonkę z piwem, z dużą zimną wódką...
Filmowe odwołanie to jedno, a rzeczywistość, którą przywołuje Jarosław Błahy, to już inne danie, inna potrawa. Ale wciąż sztuka pozostaje sztuką. Sztuką mięsa, trudną sztuką udawania życia.
W blurbie Damian Romaniak pisze o tej książce, że to „swoista odyseja grozy”. Pozwolę sobie stanąć w miejscu i tupać nóżką, najpierw prawą, potem lewą. (Dla wzmocnienia efektu mogę użyć skakanki). Nie zgadzam się z Romaniakiem. Bo uznaję, że „rzeźnik” jest autorowi potrzebny tylko trochę, jest wspaniałym, zaplanowanym alibi, by w tej minipowieści przedstawić ból bytowania. Nie życia barwnego od krwi i wymiocin. Nie też malowanego w kolorach tęczy. Autor daje nam jasno do zrozumienia, że „bycie”, to męka, nawet jeśli były „momenty” zachwytu nad piersiami, wzgórkami, coca-colą, papierosami, zachodem i wschodem miłości; to cen cały zbiór – rymuje mi się – to zbiór okropności, ale nie grozy – do cholery!
W czerwcu 1976 roku miesięcznik „Znak” opublikował tekst zatytułowany „Skuteczność i bezinteresowność”. Georges Wierusz-Kowalski w pewnym momencie oświeca czytelnika takim oto zdaniem:
„Podobnie pasję badacza budzi przeczucie, że przy okazji własnych doświadczeń odkryje powszechne prawa, których osiągnięcie nie jest wynikiem procedury dogłębnej weryfikacji, lecz ewokacją niezliczonej ilości możliwości”.
I to jest to! Panie i Panowie zgromadzeni przed własnymi monitorami z kubkami taniego wina, kawy lub ziółek uspokajających – mówię Wam zaprawdę, to zdanie jest kwintesencją pisania Jarosława Błahego.
Autor uwodzi nie tylko Czytelnika, ale także samego siebie. Stara się przywoływać wspomnienia, analizować je, rozdrabniać, to co za duże, a małe dmuchać jak balon. Ale wszystko to tylko tło. Tło, które pozwala na przywoływanie i wywoływanie duchów. Tych znanych i tych, które wszystkich odwiedzają w nocy lub na kacu, lub w aktach paniki. Kosmiczne loty uprawia nie tylko zbrodniarz Joseph Zippeck, ale także pisarz Jarosław Błahy.
Dlatego tę książkę czyta się pewnym lekiem, pewną obawą. Że ktoś nas podgląda, ogląda. Zagląda w nas, w nasze jestestwo, które przecież jest tylko nasze, na wyłączność. Wara od niego, nawet literatowi.
Ale po czasie się oswajamy, zaczynami patrzeć na strony książki, tak jak spoglądamy w lustro. I poprawiamy czuprynę, zmierzwione brwi, juchę – nie wiadomo dlaczego – lecącą z nosa. Wszystko co czytamy, bo wcześniej było naszym udziałem, ale skąd – do cholery – Błahy o tym wiedział, a może nadal wie?
Jeszcze raz zacytuję Wierusza-Kowalskiego:
„(...) natrafiamy na mieszaninę poszanowania i gwałtu. Gwałt wiąże się z uruchomieniem potężnych środków technicznych, służących rozłożeniu tego, co dane na czynniki składowe. Szacunek wyraża się w uznaniu, że modelowanie ma swoje granice i w liczeniu się z faktem, iż metoda daje tylko wyniki przybliżone. Zarówno uciekanie się do użycia siły, jak i poszanowanie wiążę się z poczuciem twórczej mocy”.
W pisaniu Jarosława Błahego jest moc. Podczas czytania czułem niewyobrażalne, niedopowiedziane. Jakbym pił wódkę z Franzem Kafką.
Dobrze, że w kraju wiślanym jest Wydawnictwo, które decyduje się na wydawanie takich powieści. Szacunek.
Jarek Holden
Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa – http://www.wforma.eu/rzeznik-z-niebuszewa.html