nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

">>Cudzesłowa<< Pawła Orła", www.latarnia-morska.eu, 25.09.2010

copyright © Latarnia Morska 2010

Przed nami Paweł Orzeł (rocznik 1985), urodzony w Madrycie, mieszkający w Warszawie. Prozaik i dramatopisarz, a także – jak głosi nota na skrzydełku okładki – autor jednego wiersza. Laureat nagrody Stowarzyszenia Młodych Poetów. Dotąd wydał dramat Defenstracja (2005) oraz zbiór opowiadań Nic a nic (2009). Publikowaliśmy fragment jego prozy na łamach „Latarni Morskiej” dwa lata temu. A teraz ukazały się – nakładem Wydawnictwa FORMA – Cudzesłowa, opatrzone krytyczną refleksją Bohdana Zadury.
B. Zadura – podkreślając, iż rzecz ta wymaga od czytelnika oczytania – zastanawia się czy mamy tu do czynienia z utworem eksperymentalnym, czy też może parodią utworu eksperymentalnego; czy elementy prozy naracyjnej, poezji, dramatu i eseju są tu równej jakości i wysokiej próby. I pozostawia te pytania bez odpowiedzi.
Jednak spróbujmy odpowiedzieć. Przynajmniej w paru słowach.
To niewątpliwie utwór złożony pod względem struktury i języka. Natomiast treść (czy też treści, które techniką mozaikową budują świat w obrębie tekstu), a także sposób jej podania wyrzuca odbiorców na rafy postmodernizmu. Niewątpliwie podobna książka nie mogłaby powstać sto lat temu, gdy literaturze ówczesnej daleko jeszcze było do późniejszego wyrafinowania i poszukiwań formalnych. „Stare” rygory (umowne przecież, jak zawsze w sztuce wszelakiej) nie wytrzymały ciśnienia czasu i konieczności ewolucji. Po prostu rozwój wymusza poszukiwania i zmiany. Inna sprawa – czy udane. Czy aby nieraz nie wpędzają w uliczki ślepe.
Dzieło autora Nic a nic zdaje się być dowodem takich rozterek. I choć „po ludzku” w utworze tym autoironia miesza się ze śmiertelną powagą, puszczanie oka z próbami egzegezy, w warstwie kulturowej – by tak rzec – czujemy coś na kształt rozczarowania. Które z kolei niektórych oczarować może – na przykład biegłością warsztatową i erudycją autora.
A ponieważ Cudzesłowa P. Orła posiadają wszelkie znamiona literatury żywiącej się literaturą, pozwoliłam sobie na kompilację tekstu. Można ten minieksperyment odebrać na dwa sposoby: jak próbę prezentacji utworu w pigułce lub jako... autorecenzję.
Biała kartka jest podstawą. Na pewno lepszą od jakiejkolwiek dawki papieru makulaturowego. (...) Nie wiedział czy jest bardziej zrozpaczony niemożnością komunikacji czy mijającym czasem. (...) w czymś dziecinnym pierwotnym i zarodkowym jest odpowiedź (...) być może nie powinno prowadzić się tych wszystkich gier (...) To nie element myśli, umysłu samego w sobie czy nieopanowanego intelektualnego pijaństwa bez ujścia. (...) Moim największym koszmarem była powtarzalność (...) Wciąż uważam, że ten tekst jest chaotyczny, jego wszechświat i wszystko, co do niego należy. (...) Eschatologia nie ma tu nic do rzeczy (...) zgwałcić tekst (...) dla złej sławy (...) człowieka / w stroju podróżnym / z przepaską na oczach / i kijem przed sobą (...) Strumień musi być złożony i niejednoznaczny (...) Pomyśl o tym, jak ładnie będzie na zewnątrz. (...) Kotek jest świadom tych wszystkich światów (...) Przemilczałem gniazdo, oddawałem przestrzeń. (...) Co hipnotyzuje intelekt w krwawych lub bezkrwawych dożynkach apokalipsy? (...) może nie całkiem literze oficjalnego rytuału przyporządkowana, lecz przecież w swojej tajemnej esencji z ducha liturgii wynikająca (...) Balansując między światem realnym, inscenizowaniem podświadomych pragnień a lęków przed dorosłością (...) Słowa gonią słowa, frazy potykają się o siebie (...) Zaczął walkę. (...) Obłuda to niewinna (...) Być ciemnym z własnej woli? (...) Wyjąwszy prawdziwych geniuszy, w najlepszym wypadku jest to paradoks, zawsze impertynencja. Bo czymże pokryć dramat intelektu, który dochodzi do absurdalnego stwierdzenia, że jest wybrykiem natury (...) A jednak odtworzyć opowiadanie niespójne, pełne wahań, powtórzeń, niepoprawności mówionego języka; wprowadzić na ich domniemane miejsce śpieszne notatki rojące się od skrótów, kryptogramów, nie mówiąc już o słowach nieczytelnych; przycinać, łatać, wygładzać – czy nie kryje się w tym ryzyko zduszenia wymykających się prawd w gorsecie sztuczności? (...) ...nie ma tekstów oryginalnych (są jedynie teksty obsesyjne)...
Nic dodać, nic ująć.
Wanda Skalska

Paweł Orzeł Cudzesłowahttp://wforma.eu/91,cudzeslowa.html