Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © www.latarnia-morska.eu 2020
O tempora, o mores! Seria KWADRAT szczecińskiego wydawcy uraczyła czytelników zbiorem opowiadań Andrzeja Turczyńskiego, cenionego twórcy i intelektualisty (kilka lat temu miałem prawdziwą przyjemność recenzować jego znakomity „Koncert muzyki dawnej”). Dziesięć tekstów składających się na zbiór powstawało zdaje się w okresie między 1998 a 2014 rokiem – jeśli nie liczyć „Nocnej podróży...”, datowanej na 1987 rok, oraz dwóch opowiadań (najdłuższego oraz ostatniego) nieopatrzonych datą. Ponieważ jednak większość (ściśle: sześć) opowiadań – jeśli wierzyć zapisanym datom – ukończył Autor w przedziale między 2012 a 2014 rokiem, można zakładać, że coś je łączy, że istnieje coś, co nazwać można całościowym zamysłem tej książki. Podpowiedzią może być podtytuł: „Wariacje biograficzne”.
Cóż, słowo „wariacje” po łacinie znaczy ‘różności’, a „biograficzną” jest każda opowieść z życia literackiego bohatera. Podejrzewam Autora o to, że w składających się na „Czasy i obyczaje” utworach poukrywał własne, osobiste, mniej i bardziej traumatyczne doświadczenia, „coś, co wychynęło z mojej przeszłości, a czego w żaden sposób nie potrafiłem pochwycić i rozpoznać, mimo że byłem pewny tego czegoś ze mną związku” („Czytania o Złej Godzinie”)... Lecz nie jest rolą recenzenta tropienie autobiograficznych kontekstów, zostawmy to zadanie przyszłym badaczom (tym bardziej, że przywołany w najstarszym z opowiadań Nabokov igra z biografiami i patronuje niebezpiecznym narracyjnym grom, pułapkom i zasadzkom).
Andrzej Turczyński wysoko zawiesza poprzeczkę czytelnikowi. Opowiadanie „Graffiti. Żywioł Pustki”, pierwsze w zbiorze, rozpoczyna frapujące motto z Empedoklesa („Ziemia, która otacza człowieka”), po którym trzeba zmierzyć się ze zdaniem opisującym zmasakrowaną lalkę porzuconą w zamarzniętym błocie, wśród bujnej przyrody, symboli historii (ślad żołdackiego buta) i symboli biblijnych (cierniowa korona z kolczastego drutu). Zdanie ma szesnaście wersów i zawiera ponad pięćdziesiąt przymiotników. Widać, że Autor nic nie robi sobie z Różewiczowskiej diagnozy: „spadając skreślamy przymiotniki”, być może raczej wznosi się niż spada – i do tego wznoszenia się zaprasza czytelnika. Czy pomocą w tym wznoszeniu mogą być przypisy? Przypisy w opowiadaniu? „Graffiti. Żywioł Pustki” jest raczej wielowarstwowym (jak ów tytułowy obraz na murze) esejem – o pamięci, o przenikaniu się teraźniejszości i przeszłości.
I tak będzie dalej, choć ilość przypisów będzie statystycznie maleć. Za to będą piętrzyć się przymiotniki: „wrzaskliwe skrzekliwe kraknięcie mieniącego się atramentowym granatem smolistopiórego gawrona” („Czytania o Złej Godzinie”), „podróże ku tamtym odległym ziemiom poprzecinanym niespiesznymi lub bystrymi nurtami wąskich lub rozlewnych młodych rzek” („Dziewica o Żelaznych Zębach”). Synestezje, zmysłowość jak u Schulza wznosi się ku abstrakcjom, ku eterycznym ekstraktom śnień, gdzie narratorska pamięć, jak u Prousta, tyleż jest przypominaniem sobie, ile kreacją. A przecież, jak powiada narrator, „owa dziwaczna skłonność do rozpamiętywania drobiazgów, mnożenia szczegółów, prób pochwycenia, jedynie irytuje!”. Składnia wije się, tworząc labirynty inwersji...
(...) Najgłębiej oddycha się przy „Kronice sentymentalnej”. To najdłuższe z opowiadań, składających się na zbiór, urzeka pełną bólu historią bohaterki, uwikłaną w krwawą historię utraconego świata kresów. Aż szkoda, że to nie coś dużo większego, bo trochę tu fabularnych luk, narracyjnych skrótów, zbyt szybkich zwrotów akcji, z radością wziąłbym w ręce grubą powieść, której „Kronika sentymentalna” byłaby zalążkiem. Splot jednostkowego losu z losem świata sprzed stu lat, jak na najlepszych kartach powieści Józefa Mackiewicza, kapitalne, poruszające sekwencje finałowe.
Jednym z ważnych elementów struktury tekstu jest wpisany w ten tekst odbiorca. Każdy świadomy swego warsztatu pisarz wie, że swoją opowieścią stwarza słuchacza. Mam nieodparte wrażenie, że Turczyński swoimi „Czasami i obyczajami” stworzył odbiorcę rzadkiego jak ptak dodo, odbiorcę dorównującego erudycyjnie autorowi – powstaje wtedy niebezpieczeństwo, że jedynym czytelnikiem wchodzącym w kontakt z autorem będzie on sam. Czy wiecie państwo, co to jest krenelaż? Malatura? Czumackie maże? Żezło, krakelura, farfurka? Narrator Turczyńskiego nie ma litości, dużo kosztują kolory, niespodzianki, pieszczoty i pstryczki jego prozy. Bawi się z czytelnikiem i bawi się czytelnikiem. Wytworna rokokowa zabawa. „Fête galante”. Smacznego!
Wojciech Czaplewski
Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne – http://www.wforma.eu/czasy-i-obyczaje-wariacje-biograficzne.html