Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://www.instagram.com/o_ksiazkach_emocjonalnie 2026
Ponieważ zostałam uziemiona w domu przez wirus, miałam zamiar dać głowie odpocząć i zająć się jakimś niewymagającym czytadłem. W moje ręce wpadła jednak książka z drugiego bieguna, czyli z kategorii literatury bardzo wymagającej. Planowałam tylko do niej zajrzeć i odłożyć na „za chwilę”. Nie dało się. Pomimo tego, że nie ma w niej akcji, ani linearnej narracji, ani nawet konkretnej fabuły. Jest za to autor, który pisze do bólu szczerze, po swojemu, za nic mając świętości. I co najważniejsze, jest eurdytą stawiającym czytelnikowi poprzeczkę bardzo wysoko.
Na książkę składają się teksty, które czasem przypominają opowiadania, czasem eseje, czasem strumień świadomości. Nie jest łatwo, bo Jarosław Błahy odwołuje się a to do teorii filozoficznych Nietzschego, Junga czy Lacana, a to do tekstów Foucaulta, Ciorana czy Lipskiego, a to do mitologii, czy bóstw różnych religii. Przy tym strzela słowami jak z karabinu maszynowego często „na wkurwie” znanym mi już z jego „Bomby pod katedrą”.
W pierwszym zdaniu pisze „Proces wyżerania ego trwa latami”. I widać tu to „wyżeranie”, wyszarpywanie bez znieczulenia, ze szczerością i z brutalnością. Jak już wspominałam, nie ma dla niego świętości, nie ma tabu. Nie oszczędza sam siebie, ale też obrywa się sprawiedliwie wszystkim, łącznie z czytelnikami. Błahy wywleka całą prawdę (tylko czy jest to prawda obiektywna (o ile taka istnieje), czy jego prawda?) na światło dzienne. Punktuje zakłamanie polityków chociażby w sprawie prawa kobiet do decydowania o własnym ciele. Pisze o złu, które drzemie w każdym człowieku, tu przytacza Gilesa de Rais, bestię w ludzkiej skórze, wampira seksualnego, o którym pisał też Joris-Karl Huysmans w książce „Tam w dole” czy Varga Vikernesa, który zamordował muzka zespołu Mayhem. O epatowaniu brutalnością i przemocą w filmach. Ale też o szkolnictwie. O jego błędach i absurdach. O swoim (swoim?) dojrzewaniu, o wakacjach spędzanych na wsi, o traumie związanej z widokiem uboju świni.
A przecież są jeszcze szerszenie!
„(...) moje teksty nie są wydumane, po prostu odkręcam kran i płynę, lecę, struktura i kompozycją tkwią we krwi, w genach (...)”. Nawałnica słów, myśli, spostrzeżeń, analiz, odniesień. Jest dosadnie, brutalnie i bywa wulgarnie. Mocno. Żeby trafiło, żeby spowodowało włączenie myślenia. Nie jest łatwo, nie jest przyjemnie. Czyli jest tak, jak powinno być. Błahy wymaga od czytelnika myślenia i zaangażowania. Lubię to! Bardzo.
Magdalena Brembor
Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe – http://www.wforma.eu/zaklety-w-szerszenim-gniezdzie.html