Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

BAD HABITS, Niedziele

BAD HABITS Łukasza Suskiewicza » BAD HABITS, Niedziele

Załóżmy, że musisz uczestniczyć w spotkaniu z rodziną żony. Rodzina żony spotyka się w niedzielę w domu wujka twojej żony. I ty w tym spotkaniu masz uczestniczyć, chociaż w spotkaniach z rodziną żony wolałbyś nie uczestniczyć. Gdyż, co niejednokrotnie podkreślałeś żonie, spotkania z jej rodziną cechuje nieszczerość. I zawsze po takim spotkaniu masz zły nastrój. Nie widzisz żadnego powodu, by uczestniczyć w spotkaniu, które nie sprawa ci przyjemności. Wręcz przeciwnie: po każdym takim spotkaniu jesteś przygnębiony. Odnosisz wrażenie, że zmarnowałeś niedzielę. Dodatkowo masz głębokie postanowienie, że już nigdy (słowo „nigdy” podkreślasz pogardliwą emfazą) nie będziesz uczestniczył w spotkaniu z rodziną żony. Chcąc nie chcąc obarczasz żonę odpowiedzialnością za to, że musiałeś uczestniczyć w spotkaniu z jej rodziną, która redefiniuje, jak twierdzisz, pojęcie hipokryzji. Na tych spotkaniach, co usiłujesz wytłumaczyć żonie, nikt z nikim nie jest szczery. I ty, który siedzisz za stołem i kompulsywnie napychasz usta mięsem, widzisz nieszczerość tych wszystkich wujków, cioci i kuzynów. I – jak każdy histeryk – odczuwasz reakcję somatyczną, sprowadzającą się do spadku nastroju, utraty energii, bólu głowy i (powstrzymywanego) refluksu. Chce ci się rzygać, krzyczysz do żony po każdym takim spotkaniu, kiedy jej wujkowie opowiadają o pracy, w której, mogłoby się wydawać, realizują swe młodzieńcze marzenia, chociaż zajmują absurdalne stanowiska (przykładowo: jeden jest kontrolerem w sanepidzie, a drugi pracuje w hurtowni farb). I, co jest dla ciebie zupełnie niezrozumiałe, żona zawsze w tych dyskusjach, które mają miejsce po spotkaniu z jej rodziną, czuje się w obowiązku bronienia swej rodziny. Dlatego kiedy oskarżasz jej wujków o nieszczerość, i kiedy wytykasz jej ciociom, że kłamią jak bure suki, ona (z zupełnie, w twojej ocenie, niejasnych przyczyn) broni swoich wujków i cioci. A że nie ma żadnych argumentów merytorycznych, którymi mogłaby cię przekonać, że jej wujkowie nie są żałosnymi mitomanami, a jej ciocie nie są kłamliwymi sukami, używa jedynego jej dostępnego argumentu: zauważa, że nie jesteś lepszy.

© Łukasz Suskiewicz

  • Dodaj link do:
  • facebook.com