nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

BAD HABITS, Niedziele

2015-09-27 12:20

Załóżmy, że musisz uczestniczyć w spotkaniu z rodziną żony. Rodzina żony spotyka się w niedzielę w domu wujka twojej żony. I ty w tym spotkaniu masz uczestniczyć, chociaż w spotkaniach z rodziną żony wolałbyś nie uczestniczyć. Gdyż, co niejednokrotnie podkreślałeś żonie, spotkania z jej rodziną cechuje nieszczerość. I zawsze po takim spotkaniu masz zły nastrój. Nie widzisz żadnego powodu, by uczestniczyć w spotkaniu, które nie sprawa ci przyjemności. Wręcz przeciwnie: po każdym takim spotkaniu jesteś przygnębiony. Odnosisz wrażenie, że zmarnowałeś niedzielę. Dodatkowo masz głębokie postanowienie, że już nigdy (słowo „nigdy” podkreślasz pogardliwą emfazą) nie będziesz uczestniczył w spotkaniu z rodziną żony. Chcąc nie chcąc obarczasz żonę odpowiedzialnością za to, że musiałeś uczestniczyć w spotkaniu z jej rodziną, która redefiniuje, jak twierdzisz, pojęcie hipokryzji. Na tych spotkaniach, co usiłujesz wytłumaczyć żonie, nikt z nikim nie jest szczery. I ty, który siedzisz za stołem i kompulsywnie napychasz usta mięsem, widzisz nieszczerość tych wszystkich wujków, cioci i kuzynów. I – jak każdy histeryk – odczuwasz reakcję somatyczną, sprowadzającą się do spadku nastroju, utraty energii, bólu głowy i (powstrzymywanego) refluksu. Chce ci się rzygać, krzyczysz do żony po każdym takim spotkaniu, kiedy jej wujkowie opowiadają o pracy, w której, mogłoby się wydawać, realizują swe młodzieńcze marzenia, chociaż zajmują absurdalne stanowiska (przykładowo: jeden jest kontrolerem w sanepidzie, a drugi pracuje w hurtowni farb). I, co jest dla ciebie zupełnie niezrozumiałe, żona zawsze w tych dyskusjach, które mają miejsce po spotkaniu z jej rodziną, czuje się w obowiązku bronienia swej rodziny. Dlatego kiedy oskarżasz jej wujków o nieszczerość, i kiedy wytykasz jej ciociom, że kłamią jak bure suki, ona (z zupełnie, w twojej ocenie, niejasnych przyczyn) broni swoich wujków i cioci. A że nie ma żadnych argumentów merytorycznych, którymi mogłaby cię przekonać, że jej wujkowie nie są żałosnymi mitomanami, a jej ciocie nie są kłamliwymi sukami, używa jedynego jej dostępnego argumentu: zauważa, że nie jesteś lepszy.

© Łukasz Suskiewicz