nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Tomasz Majzel Święty spokój

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Bazgroły, 06.11.2019

2019-11-06 15:40

Każdego roku o tej porze narzekam na to samo. Przeraża mnie monstrualna masa plastiku, szkła i innych tworzyw powstała po wypalonych zniczach, wiechciach sztucznych kwiatów i całej tej dekoracyjnej redundancji na cmentarzach. Przecież istotą zapalania świateł i kładzenia kwiatów i gałęzi iglastych jest „żywość”. Ognia, kwiatów, gałęzi... Chodzi o znak, o symbol życia wiecznego. Nawet jeśli to życie ujmowane jest wyłącznie w kategoriach nie liczących się z wiarą. To, co się dzieje w tych dniach nad grobami, i tak jest – w istotnym sensie – życiem „pozagrobowym”.
W czasach mojego dzieciństwa grobowce były rzadkością. Przeważały mogiły. Kładło się na nie kwiaty doniczkowe i zapalało świeczki, albo takie malutkie, blaszane zniczki, jakich dzisiaj używa się do podgrzewania herbaty. To wystarczyło. I naprawdę było piękne.
Dzisiejsze wypindrzenie nagrobków objawia naszą wybujałą pychę, coraz wymyślniej syconą przez projektantów i producentów nowych i droższych pojemników na płomyczki pamięci. Świętej i świeckiej.

© Bogusław Kierc