Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Każdego roku o tej porze narzekam na to samo. Przeraża mnie monstrualna masa plastiku, szkła i innych tworzyw powstała po wypalonych zniczach, wiechciach sztucznych kwiatów i całej tej dekoracyjnej redundancji na cmentarzach. Przecież istotą zapalania świateł i kładzenia kwiatów i gałęzi iglastych jest „żywość”. Ognia, kwiatów, gałęzi... Chodzi o znak, o symbol życia wiecznego. Nawet jeśli to życie ujmowane jest wyłącznie w kategoriach nie liczących się z wiarą. To, co się dzieje w tych dniach nad grobami, i tak jest – w istotnym sensie – życiem „pozagrobowym”.
W czasach mojego dzieciństwa grobowce były rzadkością. Przeważały mogiły. Kładło się na nie kwiaty doniczkowe i zapalało świeczki, albo takie malutkie, blaszane zniczki, jakich dzisiaj używa się do podgrzewania herbaty. To wystarczyło. I naprawdę było piękne.
Dzisiejsze wypindrzenie nagrobków objawia naszą wybujałą pychę, coraz wymyślniej syconą przez projektantów i producentów nowych i droższych pojemników na płomyczki pamięci. Świętej i świeckiej.
© Bogusław Kierc