Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Moje dzieciństwo znało boży dzień jako każdy dzień. Podobnie jak Rok Pański.
Pamiętam piosneczkę, w której powtarzało się „Tak piorą, tak piorą przez cały boży dzień”. To, że dzień jest boży, a rok – Pański, nie tylko odwołuje się do pobożnej tradycji, ale – niezależnie od wiary – sytuuje czas i to, co jest jego treścią, w porządku większym niż kosmiczny.
Czy dla niewierzącego taki porządek jest do pomyślenia? Przypuszczam, że jest – i to przypuszczenie zajmuje mnie szczególnie. Obszerność, w której mieści się czas, przestrzeń i cała geometria bezprzestrzenna – obszerność „uosobowiona” by tak powiedzieć – wydaje mi się czymś podobnym (kimś podobnym) do snu, kiedy śniąc, odczuwamy czasowo-przestrzenną zależność od śnionego a zarazem nieograniczoność możliwości bycia. Paradoksalną bezmierność, konkretnie obrysowaną. Dla wierzącego wyznawcy boży dzień i Rok Pański są przejawieniami wieczności.
© Bogusław Kierc