Znający się na rzeczy doradzają mi co jakiś czas, żebym napisał testament i tym samym ujął ewentualnych kłopotów „spadkobiercom”, którzy będą musieli się odnieść do tego, co po mnie zostanie. Wiem, że nie wypada nadwerężać poczucia tymczasowej nieśmiertelności. Ale już przepełnia mnie wdzięczność i współczucie dla wszystkich, na których spadną rozmaite obowiązki – nieodzowne w organizacji nawet najskromniejszego pogrzebu. Ta krzątanina zaprząta energie i myśli wielu, z którymi „za życia” często nic nas nie łączy. Zawczasu myślę o nich. Z troską.
© Bogusław Kierc