nowości 2025

Gustaw Rajmus Królestwa

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

Bazgroły, 11.07.2019

2019-07-11 13:31

Moja niechęć do traktowania snów jako marginalnej sfery życia bierze się chyba z poczucia nieprzerwistości między snem a jawą, czyli odczuwania jawy (a może zaledwie „jawy”) jako „inscenizacji” snu. Gdybym był bardziej radykalny, ubrdałbym sobie, ze biblijne wygnanie z raju jest pogrążeniem nas w tak zwanej rzeczywistości, będącej (w gruncie rzeczy) „twardym” snem, albo śnieniem tego, co i tak się w naszych nocnych (i nie nocnych) snach przemienia w jakieś oniryczne fabuły. Pozwalam sobie na takie konkluzje po przebyciu podróży na Mazury (z powodu nagrody Orfeusza) w towarzystwie mojego natchnionego szwagra (biologa, etnologa, antropologa) i jego cudownych wnucząt, z którymi wskakiwaliśmy w te sny-jawy, w te jawo-sny, w te rzeczywiste uśnienia, w tę senną prawdziwość jawy.

© Bogusław Kierc