Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Wspomniane dzieciństwo przechowuje wśród wielu dziwów i zdziwień także to, że mała poduszka pod głowę nazywa się jasiek, a termofor – maciek. Jasiek jest w słowniku, ale maciek przypisany jest brzuchowi, żołądkowi i bocianowi. Bliskość brzucha i żołądka łączy się z używaniem maćka. A nawet bocian w tym kontekście – przeważnie mylnie interpretowany jako nosiciel (przynosiciel) dzieci – też jakoś się mieści. To z przylotem bocianów kojarzono liczne narodziny dzieci poczętych w porze sprzyjającej wcześniejszemu pakowaniu się do łóżek.
Mnie-dziecko dziwiła podejrzewana „zastępczość” jaśka i maćka, sugerująca analogie bycia z jakimś cielesnym Jaśkiem czy Maćkiem, których substytutami były poduszeczka i termofor. Nic dziwnego, że piłka była dla mnie czymś (kimś?) z tamtej sfery. Pamiętam o Leśmianowskiej piłce rzuconej w zaświat. Ale moja wgnieciana była w ziemię.
© Bogusław Kierc