Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Przed chwilą minęło południe i siedemdziesiąt pięć lat od faktu moich narodzin. Ciekawi mnie ta chwila mijająca po dzwonieniu na Anioł Pański – ta chwila przeciwstawiona latom całego dotychczasowego życia. W autobusie 107 stanąłem obok zakapturzonego chłopca w czerwonych butach na nogach bez skarpet, rozmawiającego z androidem przy uchu. Nigdy nie byłem taki młody, albo w takim „byciu młodym” jak on. Mój akt urodzenia (czy – świadectwo urodzenia) jest po niemiecku, bo w czasie wojny i okupacji. Imię wydaje się napisane po łacinie – Boguslaus.
Dobiegałem do wieku tego mojego współpasażera innymi traktami i nie zdążyłem wzuć czerwonych butów na bose stopy w zimie, ani przyłożyć jakiegoś androida do ucha. Nie o to chodzi. Chodzi (chodzi we mnie, biega, pływa, skacze) to coś, co nie przemija, co jest współodczuwaniem bycia (bycia w życiu) z tym chłopcem, ze staruszką wpychającą się „na chama”, z mewami, na które patrzę już teraz z okna na dziesiątym piętrze i myślę o tamtym napisie, który jednak był w lepszym porządku: FRUZIU, KOCHAM CIĘ.
© Bogusław Kierc