Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
KOCHAM I NIENAWIDZĘ. Byłem małym chłopczykiem, miałem pucołowate policzki i niecały metr wysokości, ale wewnętrznie czułem się raczej całkowity, niepołowiczny, po brzegi wypełniony istnieniem. Nie rozumiałem lekceważenia ze strony Rodziców, nie rozumiałem ich pobłażliwych uśmieszków, wzruszania ramionami, wzgardliwego machania ręką. Na brak szacunku odpowiadałem własnym brakiem szacunku, wzgardą i do tego wierzganiem. Lecz wtedy rodzice mówili mi, że jestem „niegrzecznym chłopczykiem” i że warto by mi przetrzepać skórę. Gdy już byłem przetrzepany, z całego serca nienawidziłem swych ukochanych stworzycieli. Kochać i nienawidzić: chyba od samego początku wiedziałem, jak się tę sprzeczność robi.
*
„KOCHAM I NIENAWIDZĘ”, tak napisał w osiemdziesiątej piątej ze swych „Pieśni” Katullus. „Jak to możliwe, zapytasz? / Nie wiem, jak to możliwe – mówi poeta. – Ale czuję, że tak jest. I cierpię” (przekład Zygmunta Kubiaka).
Miłość i nienawiść wydają nam się przeciwieństwami, lecz jedna i druga upodabniają się do siebie przez to, że są arcygwałtownymi afektami. W opozycji do obu stoi apatyczna obojętność. Przypomina to być może grę między sacrum i profanum, gdzie alternatywą bosko-demonicznych szałów jest mdląca, nieświęta świeckość.
I oto dalsza ambiwalencja: w miłości człowiek chciałby być wierny, ale cóż: „serce nie sługa”. Podpisujemy cyrograf małżeński, lecz wtedy nasze uczucia zaczynają gwałtownie stygnąć. Bo miłość żywi się wolnością, ryzykiem i fantazją, wieczyście gardząc jakimkolwiek aktem ubezpieczającym, podpisanym dokumentem i związanym z nim przymusem.
Przed i po Katullusie tłumy poetów dziwiły się, że można równocześnie kochać i nienawidzić... Także i ja napisałem ileś erotyków „miłosno-nienawistnych”. Żaden z nich nie wytrzymał próby czasu. Może poza jednym. Oto on:
Kochaj mnie ze strachu –
ze strachu, że innych ludzi jeszcze mniej kochasz,
a nie umiesz modlić się do Boga
i jesteś samotna.
Nie kochaj – bój się,
że któregoś dnia mógłbym naprawdę odejść.
A wtedy zostanie ci sam strach –
to, czego się najbardziej boisz.