Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
„PANDINDA”. Poetom wydaje się, że to oni są głównymi odnowicielami mowy. Rimbaud uprawiał tak zwaną „alchemię słowa”; jego wiersz miał być tyglem, w którym zużyty logos, przetopiony i wytrawiony, odzyskuje blask.
Ale przecież i niepoeci, w tym choćby dzieci mają jaki taki wkład w regenerację języka. Najdziwniejszym dziecięcym wyrazem, z jakim się w życiu zetknąłem, jest „pandinda”. „Pandindę” wymyśliła dwuletnia Zuzia, córka mojej Ani (J.). Słówko to miało obejmować ni mniej ni więcej tylko „cały świat”.
Jak Zuzia wpadła na grecki przedrostek „pan”, symbolizujący „wszystko”? Ania nie wie. Zuzia (która dziś ma już trochę więcej niż dwa lata) też mówi, że nie wie.
*
Julian Tuwim zachwycił się kiedyś wczesno-dziecięcą wersją swej „Lokomotywy”, wyrecytowaną na jego cześć w którymś peerelowskim przedszkolu (wśród młodszaków). Nazwał ją „najpiękniejszym przekładem swego wiersza”. Zapisał deklamację i podał do druku w małym szkicu, właśnie pod tytułem „Najpiękniejszy przekład”. Oto fragment owej „Lokomotywy”:
„Toi na tati koleja,
cieja omoma i pom ej pyja,
tusta oija.
Toi i hapie,
toi i mucha,
zaj z oajec jej bucha bucha.
Buch, jat gołoło,
puf, jat gołoło (...).
Uf jeje hapie,
uf jeje ipie,
a jeje pełtać wejej w nio hipie.
Wajony dońdeń popampalali,
a w jenym towy, a w jenym tonie,
a w jenym hieną hame bibasy,
hieną i eną tuste pipasy(...)”.