Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Pewien człowiek był niedźwiedziem. Chodził w brunatnym futrze i zastanawiał się, dlaczego spotkał go taki los. Jego jedynym marzeniem było posiadanie białego futra. Gdyby miał białe futro, nie musiałby tak cierpieć. Żył w przekonaniu, że białe niedźwiedzie są o wiele szczęśliwsze od brunatnych.
Co roku na jesieni układał się do snu i przesypiał całą zimę. Aż pewnej wiosny nie obudził się. To znaczy obudził się, tylko pięćdziesiąt lat później. Tak go to rozczarowało, że zaraz zapadł w dalszy sen. Tym razem obudził się sto lat wcześniej. Z niechęcią patrzył na sąsiada, który właśnie układał się do zimowego snu, i myślał, że tylko brunatne niedźwiedzie mogą być tak nieodpowiedzialne, żeby coś takiego robić.
Kiedy po raz ostatni był niedźwiedziem, dostał w końcu białe futro.
Jakaś przecież nagroda w końcu mu się należała.