Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Kruhtorin XVI poczuła lekkie mrowienie w uszach. Znała to uczucie i zaliczała je do przyjemnych. Trochę zniecierpliwiona, a zarazem podniecona faktem, że oto dotarła do kresu długiej podróży, na najbardziej wysunięte pogranicza multiwersum, pytała się, jak Ziemia zareaguje tym razem na jej przybycie. Czy życzyła sobie tych ponownych odwiedzin, czy czekała? Może odeszła ją ochota na prowadzenie dialogu ze Strażnikami Multiwersum. A może nawet utraciła zdolność mówienia. Pięć tysięcy lat to wprawdzie nic wielkiego z punktu widzenia P-Oku-Yanów, ale dla Ziemi to czas trwania przynajmniej jednej, jeśli nie wielu cywilizacji. A każda cywilizacja to ryzyko, to ogromne zagrożenie dla planety.
Odpowiedź nadeszła szybko, już pierwsza transmisja danych rozwiała wszelkie wątpliwości. Zdarzyło się wiele nowego i Popiołoskóra Ziemia chciała wyrzucić z siebie wszystko, chciała opowiedzieć o tym, co przeżyła. Deszcz informacji wtargnął do statku międzyplanetarnego i spadł ulewą na Kruhtorin XVI. Siedziała wygodnie w swoim unośnym fotelu, podłączona do aparatury nasłuchowej, zawinięta w puszysty koc z niburiańskiej lamy, i nadstawiała uszu. Podobało jej się, że Ziemia była rozmowna, tak samo jak ostatnio, kiedy to odwiedziła ją po raz drugi. Na twarzy słuchaczki rozkwitł uśmiech. A kiedy jakaś P-Oku-Yanka się uśmiecha, wtedy oblicze jej promienieje jak wschodzące w ciemnym multiwersum słońce: jasno, łagodnie i przyjaźnie.