Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Jak należało się spodziewać, panu Toco udało się zreperować rozdzielacz. Urządzenie to było nieodzowne, bez jego prawidłowego funkcjonowania przekroczenie paralelności Ylet314 i skierowanie statku na ustaloną wcześniej pozycję tego, a nie innego bliźniaczego odbicia Drugiej Ziemi nie byłoby w ogóle możliwe. Bo pojazd międzyplanetarny musiał dotrzeć do konkretnej paralelnej Ziemi, dobrze znanej Kruhtorin XVI. Handlarze Tukuni, władcy szczelin przestrzennych, nazywali ją Popiołoskórą Ziemią lub Ziemią Popiołoskórych. Dopiero przed kilkoma dniami świetlnymi P-Oku-Yanka po raz pierwszy usłyszała te określenia; z miejsca ją zachwyciły i postanowiła używać ich podczas swojej misji odsłuchowej. Brzmiały znacznie lepiej od oficjalnej kosmograficznej nazwy miejsca w multiwersum, do którego zmierzała: Ylet314Paral785-45+81+462'145''.
– Zassać się i nogi do góry, bo polecą wióry!
Kruhtorin XVI drgnęła na dźwięk głosu pana Toco, dobywający się z wiszącego na niskim suficie głośnika. Założyła potrójny pas bezpieczeństwa, który przyjemnie cmoktał, kiedy dopasowywał się do kształtów jej ciała. Wstrzymała na kilka chwil oddech, żeby włączyć wątrobę.
W chwilę potem statek wszedł na orbitę. Nie obyło się bez wstrząsów i hałasów. A także efektów wizualnych, z pewnością dobrze widocznych z Ziemi. Czy jednak ktoś faktycznie stał na jej powierzchni i wpatrywał się z podziwem w niebo, pozostawało w tym momencie dla uczestników misji odsłuchowej wielką niewiadomą.