Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Gdy zatrzasnęły się bramy koszar,
moje życie skończyło się.
Stałem się kawałkiem czerwonego mięsa w czapce.
Panowie rezerwa zabrali się do mnie trzeciej nocy.
Zbili mnie mokrymi ręcznikami skręconymi w rzepkę,
na więcej musieli czekać tydzień, aż wyjdę ze szpitala.
Nic nikomu nie powiedziałem, nikt mnie o nic nie pytał.
Szef kompanii ryknął, żebym przestał rżnąć wariata,
wylegiwać w piernatach mogę się w swojej wiosce.
Którejś nocy kazali mi rozebrać się do naga,
stanąć na stole i w świetle żarówki strugać krasnala.
Bili, gdy płakałem.
Śmiali się, gdy osunąłem się na kolana,
i zamknęli w metalowej szafie do rana.
Gdy szef kompanii zapytał mnie,
dlaczego mam wiecznie takie podkrążone oczy,
i jak tak dalej będę walił konia,
to mi włosy między palcami wyrosną.
Opowiedziałem mu co i jak.
Tak mnie panowie rezerwa za to stłukli,
że w końcu zrozumiałem, po co tu jestem, i dałem spokój.
Powiedziałem sobie, że wytrzymam wszystko,
aby tylko za dwa lata wrócić do lasu, do motyli
i złożyć głowę na miękkich piersiach Magdaleny.
Gdyby ten chudy kapral nie upił się i nie stał na warcie,
i gdyby nie dowiedział się wieczorem, że zdradza go żona,
pewnie nigdy nie zastrzeliłby mnie,
tej nocy, gdy zaczynały kwitnąć kasztany.
