Nowości 2020

Roman Ciepliński Ukryte myśli

Anna Frajlich W pośpiechu rzeka płynie

Zbigniew Jasina Inaczej przemijam

Andrzej Kopacki Sonety, ody, wiersze dla Marianny

Dariusz Muszer Księga ramion deszczu

Uta Przyboś Wielostronna

Karol Samsel Autodafe 3

 

Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

DYŻURKA, 0059

DYŻURKA Grzegorza Strumyka » DYŻURKA, 0059

W nocy czekałem od trzeciej do czwartej by wyjść podlać moją lipę, ostatnie drzewko przy życiu z wszystkich posadzonych przeze mnie w ostatnich latach, jeszcze różowa akacja karłowacieje w miejscu, gdzie umierały nagle wszystkie drzewa, jakby korzeniami dotarły do trucizny.
Spałem i leżałem do pierwszej po południu bez siły i dobrze było nie wracać. Nadeszła burza a później ulewny deszcz i gdy tylko przestało padać zerwałem się na nogi i poszedłem w słońcu z wiaderkiem podlewać ogródek, bo w czasie suszy najlepiej podlewać ogródek po pierwszym deszczu.
Na pustym cmentarzu kałuże na całą szerokość alejek odcinały drogę, starszy pan przechodził brodząc po kostki a ja przeskakiwałem po pomnikach i gdzie się dało przejść wzdłuż i wszerz wielkie kałuże. Obejrzałem się za siebie i słońce kończyło się ołowianym niebem, zdążyłem przynieść tylko jedno wiaderko wody do ogródka, i spieszyłem się już przed następną burzą. Przed domem spadały krople wielkie jak oczy.
W domu wilgoć ciała i powietrza zapachniała życiem bez wysiłku. Ugotowałem wiśniową zupę z nasionami kardamonu i korą cynamonowca, i pożegnałbym się z wszystkim bez uczucia, jakby coś oczywistego się przydarzyło i zawsze było a tylko mnie brakowało i mogłoby być moim początkiem.

© Grzegorz Strumyk

  • Dodaj link do:
  • facebook.com