Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
W nocy czekałem od trzeciej do czwartej by wyjść podlać moją lipę, ostatnie drzewko przy życiu z wszystkich posadzonych przeze mnie w ostatnich latach, jeszcze różowa akacja karłowacieje w miejscu, gdzie umierały nagle wszystkie drzewa, jakby korzeniami dotarły do trucizny.
Spałem i leżałem do pierwszej po południu bez siły i dobrze było nie wracać. Nadeszła burza a później ulewny deszcz i gdy tylko przestało padać zerwałem się na nogi i poszedłem w słońcu z wiaderkiem podlewać ogródek, bo w czasie suszy najlepiej podlewać ogródek po pierwszym deszczu.
Na pustym cmentarzu kałuże na całą szerokość alejek odcinały drogę, starszy pan przechodził brodząc po kostki a ja przeskakiwałem po pomnikach i gdzie się dało przejść wzdłuż i wszerz wielkie kałuże. Obejrzałem się za siebie i słońce kończyło się ołowianym niebem, zdążyłem przynieść tylko jedno wiaderko wody do ogródka, i spieszyłem się już przed następną burzą. Przed domem spadały krople wielkie jak oczy.
W domu wilgoć ciała i powietrza zapachniała życiem bez wysiłku. Ugotowałem wiśniową zupę z nasionami kardamonu i korą cynamonowca, i pożegnałbym się z wszystkim bez uczucia, jakby coś oczywistego się przydarzyło i zawsze było a tylko mnie brakowało i mogłoby być moim początkiem.
© Grzegorz Strumyk