nowości 2026

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Dziennik kreteński, czyli Kolonia Karna Kreta (3)

2014-12-23 18:58

W piątek, 18 lipca o drugiej w nocy wyruszamy taksówką na lotnisko w Langenhagen. Jest to najbliżej nas położony port lotniczy. Dobrze jest mieszkać w odpowiedniej odległości od lotniska. Taksówkarz okazał się być rozmownym, nieortodoksyjnym Persem. – Mahomet i Jezus to klasyczne przykłady istot pozaziemskich – oświadczył nam na niemiecki dzień dobry, a polski dobry wieczór. W chwilę potem, na pobliskim rondzie, dowiedzieliśmy się, iż nasz perski woźnica nie zgadza się z tym, aby rządy różnych państw nie informowały o tym, że obcy już dawno wylądowali i żyją pośród nas. Zgodnie odparliśmy, że w całej rozciągłości podzielamy jego pogląd, i poprosiliśmy, aby zechciał łaskawie skręcić w prawo; wolimy jechać przez miasto, autostradą jest bowiem dalej. Pers spełnił nasze życzenie i rozkręcił się na dobre. Przez całą drogę snuł opowieść o aniołach i prorokach, którzy w rzeczywistości byli i są przybyszami z planet o bardziej od ziemskiej rozwiniętych cywilizacjach. Tak więc znowu nie dowiedzieliśmy się niczego nowego.

Potem zapytał jeszcze, skąd pochodzimy, a gdy dowiedział się, że z Polski, ucieszył się jak małe dziecko. – Kocham cię, kwiatuszku – powiedział po polsku i wyjaśnił, że nauczyła go tego Iwona, z którą był przez parę lat, ale musiała wracać do domu, toteż teraz już z nią nie jest, bo być nie może.

Gdy wysiadaliśmy z taryfy, zapytał, dokąd lecimy. Na wieść o tym, że na Kretę, stwierdził, że koniecznie musimy zajrzeć na płaskowyż Idy, gdzie regularnie ląduje UFO. – Kto wie, może zabiorą was z powrotem – zauważył tajemniczo.

– Dokąd? Tutaj, do Hanoweru? – zapytałem.

Go home! – krzykną, wbijając wskazujący palec w ciemne niebo, i już go nie było.

Dopiero wtedy zauważyliśmy, że podwiózł nas na dolny poziom portu lotniczego, gdzie przylatywały samoloty. Musieliśmy wdrapać się na górę, skąd były odloty.

– Mówię ci, to był prawdziwy ET – stwierdziła Mok, sapiąc pod ciężarem plecaka.

Nie tylko przez grzeczność nie zaprzeczyłem.

Głowę bym dał, że miała coś głębokiego na myśli. Ona tak często.

© Dariusz Muszer

►oficjalna strona internetowa autora