Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
27 września 2016, 2
Idący jestem na stary kirkut, a trafiam na nowy. Żelazną bramkę na rolkach przesuwający jestem ciężko, wchodzący. Dzień dobry mówi mi mężczyzna cały w zieleni, trawie, jakiś miły i przyziemny. Pytający jestem o te zamknięcia. On mnie objaśniający w zwyczajności, dla porządku się tu zamyka.
Wchodzę głębiej nie widząc macew. Dalej zwalone drzewo, a za drzewem krzaki, a za krzakami kawałek muru z dzięciołem kręcącym się po gospodarsku. Po lewej groby nasze jakby tylko żydowskością muśnięte, nadpisane. Sztuczne różowe róże i lampki czarne głuche leżą na tych naszych żydowskich grobach. Odwracam się w stronę nieistniejącego getta. Pod murem macewy stojące jak obrazki z wystawy. Żydowskie maluchy zmordowane na śmierć leżące gdzie mnie się chodzi. Tuż za kawałkiem muru getta dogasa ognisko z latającymi osami. Ten dym lekki jak mgiełka z drgającymi nad nim i w nim jakoś tak strasznie chmarami os stający się dla mnie tu obrazem innym. Wracam do uzielenionego mężczyzny chcącego wieźć mnie na stary kirkut. Dziękująco żegnam się z pocztówką w ręku. Betony nowego kirkutu w ręku na moje odchodzenie na stary kirkut.
© Maciej Wróblewski