Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
26 września 2016, 2
Mijający jestem młodego murarza spluwającego z nocy. Idę w dół patrzący Lublinem z rana. Miałbym ochotę przystanąć tu i tam, ale czas mi mka. Rozglądam się i próbuję notować Lublin. Walerego Wróblewskiego ulicę mijam, potem wciąż w dół ku bliższym czasom. Kawiarnie niektóre i bary tchną kawą. Idę wciąż, idę do Skłodowskiej placu. Idący jestem coraz bardziej. Obrysy na zmaltretowanych murach Motor Lublin. Czechowicz po drodze gdzieś mi wyrasta wierszem o Lublinie. Ale mnie nie poetycko ten Lublin się zrobił. Hiszpan mnie zaczepia o kawę. Młody, ładny, zmęczony. Mówię że w Lublinie dla mnie nic pewnego, że badam ten świat od kilku godzin swoimi czułkami. Odchodzi marszczący.
Dobijam do UMCS gubiący się. To jakby gwałt człowieka na przestrzeni miasta, popyt i podaż ludzkiej złośliwości. Bój się Boga Skłodowska, czegoś tak źle wyrosła. Ginący ja między sterczącymi po próżnicy klockami edukacyjnymi. Wchodzę rozproszony i niegotowy, a wychodzę nocą. Wychodzący nocą czuję się inny, a nie obcy. Gubiący się w kierunkach jestem.
© Maciej Wróblewski