Nowości 2019

Dejan Aleksić Jak to powiedzieć

Jarosław Błahy Rzeźnik z Niebuszewa

Kazimierz Brakoniecki Twarze świata

Tomasz Hrynacz Dobór dóbr

Piotr Kępiński Po Rzymie. Szkice włoskie

Bogusław Kierc Osa

Andrzej Kopacki Inne kaprysy

Artur Daniel Liskowacki Brzuch Niny Conti

Tomasz Majzel Osiemnasty

Dariusz Muszer Człowiek z kowadłem

Dariusz Muszer Wiersze poniemieckie

Elżbieta Olak Otulina

Paweł Przywara Ricochette

Karol Samsel Autodafe 2

Bartosz Suwiński Bura. Notatnik chorwacki


Paweł Tański Okolicznik północnych pól

Andrzej Turczyński Czasy i obyczaje. Wariacje biograficzne

Andrzej Wasilewski Jestem i

Sławomir Wernikowski Passacaglia

Jurij Zawadski Wolny człowiek jeszcze się nie urodził

 

Nowości 2018

Jacek Bielawa Kościelec

Zbigniew Chojnowski Zawsze gdzieś jest noc

Wojciech Czaplewski Książeczka rodzaju

Marek Czuku Stany zjednoczone

Janusz Drzewucki Obrona przypadku. Teksty o prozie 2

Anna Frajlich Laboratorium (wydanie 3, rozszerzone)

Jerzy Franczak Święto odległości

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Czy Bóg tutaj

Lech M. Jakób Do góry nogami

Jolanta Jonaszko Bez dziadka. Pamiętnik żałoby

Péter Kántor Czego potrzeba do szczęścia

Bogusław Kierc Notesprospera

Wojciech Klęczar Flu Game

Zbigniew Kosiorowski Zapadnia

Sławomir Kuźnicki Kontury

Bogusława Latawiec Pierzchające ogrody

Artur Daniel Liskowacki Spowiadania i wypowieści

Piotr Michałowski Zaginiony w kreacji. Poemat z przypadku

Dariusz Muszer Baśnie norweskie

Uta Przyboś Tykanie

Karol Samsel Autodafe

Miłosz Waligórski Sztuka przekładu

City 4. Antologia polskich opowiadań grozy

 

MACHNIĘCIA, Orgazm oraz Bałtycki 2

MACHNIĘCIA Macieja Wróblewskiego » MACHNIĘCIA, Orgazm oraz Bałtycki 2

9 lutego 2017, 2

Mija czternasta. Zawijamy na ulicę Ceynowy. Wchodzimy na poddasze i mościmy się w środku lutego. Wkładamy marszowe buty i na plażę. Plaża lutowa ma barwę kawy z mlekiem. Śnieg zmieszany z piaskiem pamiętającym kanikułę przechodzi w prawdziwe lodowisko. Rybitwy i mewy ślizgają się razem z nami. Wiatr słabnie. Porcje zastygłego lodu imitują ludzkie ciała rozciągnięte na plaży. Sadzimy w stronę zachodnią na Kuźnicę od numeru 50. Po godzinie z okładem docieramy na 40. Ryczące 40. Droga przez zaspy. Wiatrzysko przez grube skafandry trzaska po naszych ciałach aż dreszcz bierze. I wcale przyjemnie.

Pozostałości po wojennych umocnieniach są tu trochę nie na miejscu. Morze i tak za kilka lat je pochłonie, zeżre beton i strawi żelazo. W końcu. Ile z tą wojną można się ciągnąć, wlec tych naszych pobitych, zmasakrowanych, spalonych umarlaków? Bez pamięci o nich byłoby znośniej. A tych śladów po nich, po ich bohaterstwie nijakim jest co nieco, szczególnie na Helu.

Ciemnieje, wracamy. Przed nami i za nami nikt. Brzegiem mknie motocyklista z siatką na motyle. Morzem w oddali błyskają statki. Ciemno. Po drodze wstępujemy na dworzec zamknięty w śnieżnych murach, przez które musimy skakać. Jutro Hel kolejowo, więc sprawdzamy odjazdy. 11.44. Na miejscu będziemy przed południem – może wzdłuż morza? Pieszo? Decyzja jutro.

© Maciej Wróblewski

  • Dodaj link do:
  • facebook.com