Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Autodafe 8
Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy
Edward Balcerzan Domysły
Henryk Bereza Epistoły 2
Roman Ciepliński Nogami do góry
Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3
Anna Frajlich Odrastamy od drzewa
Adrian Gleń I
Guillevic Mieszkańcy światła
Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra
Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji
Zdzisław Lipiński Krople
Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden
Tomasz Majzel Części
Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła
Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta
Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu
Karol Samsel Autodafe 7
Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III
Marek Warchoł Bezdzień
Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane
19 sierpnia piątek, 3
Wychodzimy z Violą na zioło. Ona pije dziki bez, ja owoc głogu. W kącie informacja turystyczna nawija przez telefon o awarii komputerów. Mimowolnie słuchamy. Wychodzimy.
Basen i jacuzzi. Obiad. Spacer bulwarem. Grzejemy się w słońcu i gapimy na rzekę. Powrót na drzemkę i czytanie. Ja siadam do dzienniczka. Jutro zmykamy do domu. Trochę żal Supraśla, że bez nas zostaje. Temperatura dość wysoka, komary tną. W piątek na chwilę Supraśl traci znak miejsca czystego. Zlatują się czarownice z Białegostoku i Warszawy. Wiem, że zakonnicy z pobliskiego monasteru gorliwie się modlą w intencji Supraśla nad Supraślą.
Kolacja. Rezygnujemy z tutejszych specjałów: kiszki ziemniaczanej, babki z tego surowca zrobionej, kartaczy, to jest mięsa umielonego i owiniętego w pierzynkę ziemniaczaną. Tudzież z klusek tatarskich z mięsem, serem i warzywami. Kupujemy cztery rodzaje sera korycińskiego, butelkę wina i ciemne pieczywo. Siadamy nad Supraślą i niemiłosiernie cięci przez komary spożywamy te dary. A bo ser koryciński miękki jest i twardy zarazem, gibki jak go dotknąć. Tak zwany podpuszczkowy, dojrzewający jak człowiek – powoli i z oporami. Konsystencję ma twarogu, który troszkę się był zleżał i nabrał dojrzałości. W krojeniu ser koryciński, który tu produkują w wielu smakach – śmietankowy, orzechowy, paprykowy, czosnkowy, pieprzny... – pokazuje swoją piękną miękką twardość. Jego struktura jest zwarta i pod nożem albo na kanapce nam się nie rozleci, no chyba, że cienko go ukroić i palcem nadusić. Ser koryciński w smaku jest lekko słonawy, ale nie tak jak oscypek lub insze sery na południu Polski wyrabiane. Najczęściej ma kształt czapki albo monasteru, kolor jasny jak gęsta śmietana. Cieszy podniebienie od pierwszego kęsa, a z portugalskim winem i pomidorem smakuje wyśmienicie. Ser koryciński jest międzynarodowy nie tylko ze względu na swoją historię pochodzenia. Ale smak. Jedliśmy więc z Violą taką powietrzną kolację, wspominając to i owo. Patrzyliśmy też na leniwą Supraślę, za którą stała puszcza.
© Maciej Wróblewski