nowości 2025

Gustaw Rajmus Królestwa

Karol Samsel Autodafe 8

książki z 2024

Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy

Edward Balcerzan Domysły

Henryk Bereza Epistoły 2

Roman Ciepliński Nogami do góry

Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3

Anna Frajlich Odrastamy od drzewa

Adrian Gleń I

Guillevic Mieszkańcy światła

Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra

Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji

Zdzisław Lipiński Krople

Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden

Tomasz Majzel Części

Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła

Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta

Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu

Karol Samsel Autodafe 7

Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III

Marek Warchoł Bezdzień

Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane

MACHNIĘCIA, Podróż siódma, zwana supraską 8

2017-01-27 15:06

17 sierpnia, środa, 4

Zakonnik dużo wypominał Rzeczpospolitej i w ogóle na złe rządzenie. Bardzo mnie to zaczęło nudzić. Ikonostas był taki piękny. Dywany. Święte różne przyrządy, mechanizmy do robienia mszy na jakimś powywijanym w górę linoleum. W kącie stał odkurzacz i miotła. I jeszcze termos z kawą albo herbatą. Kubki porozrzucane. Dziwię się, że w świątyni spożywają. Ale Viola mówi, że to święta woda. Świętą wodę grzeją na kawę i herbatę? Pytam. Pani z boku mała stojąca samotrzeć ucisza mnie słowem i namiętnym wzrokiem. Nie, nie robią. Zapijają tylko jak dusza zapragnie oczyścić się. W tak świętym miejscu, pośród tylu Jezusów, ma się czego uwalać dusza? Myślę sobie. Pewnie ma, bo jakby nie miała, to by termos ze święconą wodą nie stał i widać jest używan.

Na obiad ziemniaczana babka z krzyczącym piskliwie dzieckiem w środku. Smaczne nawet. Ale bez mleka, tylko z limoniadą. Dlaczego bez mleka? Z ciężkim brzuchem wyłazimy na powietrze supraskie. Na ulicy Tkaczy piękne domy robotników tkackich odrestaurowane, drewniane. Tu przed stu z górą laty tkacze pomieszkiwali i tkactwem się zajmowali. Dziś tylko budynki zostały, żadnej kontynuacji. Co prawda tkactwo przyszło z Łodzi, ale nie zaszczepiło się na dłużej w Supraślu.

© Maciej Wróblewski