nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

MACHNIĘCIA, Smoleński dzienniczek 2

2018-09-20 15:43

4 września 2017, 2

Przebijamy się z jakąś ludzką miazgą autobusową przez noc, przez drogi do Warszawy. We mnie chodzi maligna, bezczucie i otępienie. Myślę do podłogi stojącej pode mną, do fotela, na którym ja i ktoś zwinięty w kłębek jak prosiak czy pies. Za oknem stoi to i tamto niewidziane przeze mnie. Czasem przejedzie mi po oczach światło. Słońce nagle idzie przez deszcz.

Z D. idziemy na Warszawa Zachodnia, żeby pójść dalej na wschód. Lotnisko, ludzie, my, szum, szmer stoi, goni. Torba pancerna ze mną. Koleje Mazowieckie nas wiozą na lotnisko. Idziemy dalej, kontrola stoi, delikatnie przepycha, ja zatrzymany, idzie po mnie obmacywanie urządzeniem. Dziwne. Nic we mnie nie ma godnego uwagi. Więc idę dalej, lotnisko stoi szmerem. Przez głośnik idzie wołanie nazwisk spóźnionych. Z D. łazimy, idzie w nas smętna rozmowa, siadamy, siedzimy z kawą głęboką na kilkanaście złotych. Czekamy na nasz lot Аерофлот. A może trochę chodzimy.

Аерофлот stoi miłą obsługą skąpaną w czerwieni obcisłej, giętkiej, słowiańskiej. Uśmiecham się niezdarnie, wchodzę. Здравствуйте. Myśli chodzą, że po co ja pcham się do Smoleńska. I z tym wszystkim ląduję z pancerną torbą i godziną do przodu.

© Maciej Wróblewski