Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne
Gustaw Rajmus Angst
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Ten tydzień jest bardzo trudny. Wczoraj — ostracyzm społecznościowy w związku z zaproszeniem na premierowy wieczór Janusza Palikota i jego „Dziennika z więzienia”, który poprowadzę na Odyńca 71/72. „Dziennik z więzienia” bardzo przypomina mi „Praktyki”, jego pikarejski charakter — współgra z czymś, co nazwałbym surową niezmiennością „Praktyk”. Oczywiście, mam inną drogę, bardziej klasyczną — nie wybrałbym Heideggera, Agambena, Foucaulta za patrona, ale Schellinga, Nietzschego, Prousta. Powraca odwieczny problem ze znakomitą dobrą estetyczną i neutralizowaną fikcjonalnie literaturę kontrowersyjnych oraz nieneutralnych autorów. Wpadamy w histerie światopoglądowe, mam niekiedy wrażenie, że światopogląd jest tu naszym najboleśniejszym, opuchniętym, zapalnym fragmentem — ciała Europy, podbrzusza Europy. Jeśli tylko go dotknąć, natychmiast wykrwawia się na naszych oczach, razem z nami. Ania Rozpara, cytując Josepha Campbella i jego „Bohatera o tysiącu twarzy”, sugeruje mi, że jak wielu hermetycznych autorów nie chce powrócić do ludzi — ze swojej błogosławionej wyspy, którą odkryłem wysiłkiem całego życia i poznania: mi się to kojarzy z Prometeuszem, który nie chce wrócić do ludzi z Olimpu z ogniem, albo nawet z Chrystusem, który — przemieniony — nie chce wrócić do siebie oraz zejść z góry Tabor — cóż, oznacza to zapewne mesjanizm połowiczny czy prometeizm połowiczny. Nie odróżnia to mojego Prometeusza od zwykłych Narcyzów, jeśliby przyjąć, że Narcyz do swej sadzawki wybrał się również „po ogień”. Tłumaczę Ani, że mam 39 lat i jeszcze do „błogosławionej wyspy” nie dotarłem, ale być może — za rok — gdy skończę pracę nad Praktykami, będę już mógł swobodnie powrócić do ludzi, by ich nauczać prostym językiem — Ania prowadzi korepetycje, myślę, że ma na myśli coś bardzo prostego, to jest jakiś korepetycyjny rodzaj działalności apostolskiej (zupełnie tu nie ironizuję): apostolskie korepetycje. Po premierze „Autodafe 8” w „Retrospekcji” rozmawiam z Kamillą Ratajczyk, która zadaje mi, a także — pozostałym „uczestnikom stolika” interesujące pytania: czy gdybyśmy chcieli powrócić do jakiegoś zasadniczego punktu naszego życia, to co to byłby — za punkt? Mówię, że byłby to trzeci czy czwarty rok życia, kiedy najprawdopodobniej ważył się we mnie jako w człowieku mój literacki los: krystalizowała się spuścizna, która rodziła się „in nuce” i „in potentio” — jako ciężar, jak myślę, który dopiero — nieokreślenie się zawiązywał. Doskonale rozumiem całe Pascalowskie ryzyko powrotu do tamtego momentu — każdy z nas ma w sobie głębokie oraz naturalne, dłuższe, lub krótsze, bardzo długie, albo bardzo krótkie — psychopatyczne odcinki osobowości, w każdym z nas jest ciemność... Mój powrót do tamtego życia, tamtego zatem trzylatka czy czterolatka, oznacza innymi słowy, na powrót otwarcie puszki Pandory całej swojej egzystencji — pamiętam moment w księgarni, gdy odkryłem komiks o Aztekach oraz podnieciłem się (mając jedenaście albo dwanaście lat), oglądając otwarte klatki piersiowe europejskich żołnierzy składanych w ofierze bogu słońca, patrząc na ich wydarte z samych środków ciał, skupisk gęstości, intensywności i życia serca. To także dionizyjskość, swego rodzaju „Dziennik złodzieja” Geneta (do którego dziennik Palikota często jest porównywany), pragnienie skradzenia złotego runa, ognia z Olimpu, ale po to, by nie dawać go ludziom, a jednak po to by się nim drażnić, podniecać, masturbować — mówię o bijącym jeszcze sercu trzydziesto-, czterdziestoletniego mężczyzny. Powrót do momentu, w którym decyduję się powierzyć swoje życie literaturze, oznacza najpewniej ponowną możliwość wyboru drogi, zatem tłumaczę Kamilli, że to może oznaczać, że nie wybrawszy literatury, stanę się — dość ściśle biorąc — seryjnym mordercą (wszyscy przy stoliku śmieją się z mojego wyznania...). Jednak decyduję się odpowiedzieć jej, że tak jestem gotów wrócić do wieku dwóch, trzech, czterech lat i ponownie — ograniczony jako małe, niegotowe do wyborów dziecko — znów zmierzyć się ze swoją ciemnością, spuszczoną z kajdan. Dla Ani Rozpary jest to egoizm — wybór dalszego pozostawania na „błogosławionej wyspie” i „splendid isolation”, a zatem prometeizm bez prometeizmu i mesjanizm bez mesjanizmu: po prostu, Chrystus, który nie pragnie pójść na krzyż, albo Prometeusz, który nie chce pójść na skałę. Dobrze, na tylnej okładce książki Palikota zachwalają jego utwór Krystian Lupa, Agata Bielik-Robson, Lech Wałęsa, Adam Michnik, Tadeusz Słobodzianek — mówi się o pierwszej powieści pikaro w historii literatury polskiej — jestem zobowiązany to prowadzić, ponieważ mój Prometeusz i Chrystus, obaj są również z Tormesa, a moje dzieje apostolskie, to dzieje łazikowe, czy jak powiedziałaby Ania — „korepetycje łazikowe”. W nauce mamy pojęcie coraz częściej, jak myślę, impresjonizujące etykę nauki — „virtue sygnalling”... W powieści pikarejskiej zamiast etyki mamy właśnie coś podobnego — sygnałosygnalizowanie cnót, antycnót oraz przeczuć cnót, obaw antycnót itd...
Rozmawiam nieco dłużej po seminarium integracyjnym z Aliaksandrem Razhkou z Instytutu Teologii Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, pracujący u nas w Speculum Byzantinum „Artes Liberales”. Aliaksandr podkreśla, że wojna Rosji została błogosławiona przez patriarchę Cyryla jako święta wojna epistemologiczna — uderza mnie, że prawosławie podkreśla rolę świętej epistemologii, innymi słowy — usiłuje uczynić ją częścią teologii — stworzyć teologię epistemologii i przez nią kolonizować... Następnego dnia w radiu, jadąc przez Ostrołękę, żeby resocjalizować więźniów w Przytułach, wysłuchuję rozmowy Piotra Calińskiego z „Collegium Civitas” podkreślającego, że wojna dezinformacyjna to całkiem współczesne oblicze wojny szpiegowskie: że dawny obraz szpiega to anachroniczna iluzja dwudziestego wieku, a czasy dawnych szpiegów przeminęły — wszyscy zaś jesteśmy tutaj — odpowiedzialnymi antyterrorystami. W Przytułach rozmawiam z dyrektorem Zakładu, kpt. Pawłem Kasprzakiem z sugestią, by podpisać porozumienie więzienia z wydziałem oraz z Instytutem Literatury Polskiej UW w celach warsztatów więźniów w zakresie czytania oraz pisania, interpretacji, przekładu (więźniowie uczą się angielskiego oraz włoskiego), emisji, dykcji, aktorstwa oraz arteterapii. Po seminarium integracyjnym rozmawiam z Olgierdem Nojszewiczem, studentem właśnie z „Collegium Civitas”, chcącym pisać doktorat na temat integracyjności w Szkole Doktorskiej Nauk Społecznych UW... Mówimy z jego inspiracji również o tym, jakie są realne metanaukowe wpływy wojny izraelsko-palestyńskiej tak na kształt uniwersytetów, jak i całej edukacji wyższej. Dyskutujemy o kryptowdrożeniach oraz rozpadzie mafii akademickiej powstałym na skutek różnicy politycznych sympatii, a także antypatii. W całej Europie zaczęliśmy na siebie nawzajem donosić, widząc w pierwszym rzędzie to, że dawny wspólnik w zbrodni jest stronnikiem sprawy palestyńskiej (albo też — izraelskiej). W ten sposób padają mity bezstronności i neutralnośc Harvardu oraz Oxfordu, dosyć nie na miejscu jest więc powoływanie się na nie w perfekcjonistycznym dyskursie mistrzowskim — prowadzonym przez Rektora UW, Alojzego Nowaka w trakcie rozmaitych uniwersyteckich gal. Celowo używam tu opinii Olgierda w kostiumie opinii własnej, aby niepotwierdzone przeze mnie poglądy jego autorstwa nie uczynić od razu moim, dzielę się z Państwem doświadczeniem opinii Olgierda, proszę nie wpadać w rodzaj światopoglądowej gorączki, to wciąż fikcja pozornie zależna, dokładnie taka sama, jak — monologi Cezarego Baryki w „Przedwiośniu”. Chodzi, oczywiście — o wojnę plagiatową... Europejscy naukowcy różnych obozów politycznych denuncjują siebie nawzajem, przede wszystkim wzajemnie oskarżając o plagiaty i półplagiaty. Na spotkaniu o „Autodafe 8” mówię na tematy niezwykle Hölderlinowskie, na co może mieć wpływ obecność przy mnie Wiesława Rzońcy: muzyka rozumu, muzyka mowy, muzyka kontekstów, zmiany i przejścia tematów, swobodne, ale określone i zdyscyplinowane, jak w symfonii, sonacie lub preludium, inspiruje mnie do tego Wojtek Zamysłowski, nazywając — zapewne „cum grano salis” — Paganinim mowy, czy też Paganinim oratury, partytur literackich. Zapisuję sobie pieczołowicie: liturgia decyzji to w pierwszym rzędzie rytm jako światopogląd, rytm zaś zaczyna się wówczas (nie jestem zwolennikiem atrmosfer sztormowych), kiedy nastaje wielka „bryza wątpliwości”. Złota Magdalenka sygnalizuje, że jest zainteresowana wydaniem większości powieści z listy — nominowanych dwudziestu. Szczęśliwy, wysyłam wydawnictwu oraz fundacji „Gutenberg” podpisaną umowę. Myślę o tym, by więźniowie przygotowali spektakl oparty na „Puszczy Kurpiowskiej w pieśni” ks. Władysława Skierkowskiego, następnie można by to wystawić w Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Trening aktorski powinien przebiegać po linii nauki kurpiowskiej gwary, proponuję Robertowi Kani, że przygotuję mu wybór wierszy — podkreślam, że zasługuje na to ze względu na silną i widoczną spójność, konceptualność i diegetyczność — całej twórczości.