Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Do lotniska El Prat w Barcelonie wylatuję z Polski przez Czechy, następnie Austrię, Włochy, Francję — potem ruszam do Hiszpanii pasem Morza Śródziemnego. W czasie lotu kontynuuję czytanie doktoratu Przemka Koniuszego, zatrzymują mnie określone formuły: o bycie nieustannie rodzonym przez własną manierę z Agambena, jakim się czuję, jednak manierę wyłaniającą — takie pojęcie maniery wyłaniającej Agamben pozwala sobie finalnie wprowadzić — „przykład jest jedynie bytem, którego jest przykładem”, tak właśnie — dość agambenowsko — myślę o „Primie”. Przelatujemy nad Alpami, wcześniej na wysokości Czech idealnie pokrywają się ze sobą, ponad pasem chmur, lekkie linie dnia oraz nocy, do samej Barcelony ściągamy od strony Morza Śródziemnego, którego nieporuszoną właściwie w ogóle toń rozświetlają przed dziewiętnastą statki. Biorę sobie do serca słowa Alaina Badiou, siłą rzeczy myśląc w tym wypadku o „Autodafe 1-9”: „Chciałbym po prostu powiedzieć, co następuje: w sytuacji, w której filozofia jest zszyta albo z nauką, albo z polityką, pewni poeci, a raczej niektóre wiersze, zajmują miejsce, w którym zwykle deklarowane są właściwie filozoficzne strategie myślenia”, to z „The Age of the Poets” Badiou z 2014 roku, więc z tomu wydanego na dwa-trzy lata przed początkiem pracy nad „Autodafe”.
Z lotniska El Prat ruszam niedługo po przylocie do autobusu wiozącego mnie do centrum miasta (numer czterdziesty szósty), wysiadam gdzieś za Plaza del Europa, mając swój hotel Exe Mitre w odległości — jakichś sześciu kilometrów. Trzy przechodzę pieszo, mijam brudną dzielnicę i po drodze niemałą liczbę azjatyckich kuchni wydających tapas: jest Trzech Króli, ale na barcelońską Paradę Trzech Króli, siłą rzeczy, już nie mam szans zdążyć — jest przed dwudziestą, widzę reklamy „El Pastorets”, chodzi tutaj o katalońskie dramaty pasterskie bazujące na konwencji świątecznych misteriów jeszcze z czasów średniowiecza, od XIX wieku zapisywanych już całkowicie w nowożytnym hiszpańskim, takich więc jak „L’Estel de Natzaret”, czyli „Gwiazda Nazaretu”. Dzięki nazwie najbliższej ulicy, Carrer del Quetzal, wiem, że jestem w trzeciej dzielnicy, największej i zróżnicowanej etnicznie Saints-Montjuïc, mijam wesołe miasteczko, trampoliny z podświetleniami, market Buenavista — i bar Sisco, dalej koreański kościół prezbiterianów Han Seo (mnóstwo garaży zapełnionych dość niestarannym graffiti przypominającym mi te ciemniejsze rejony Berlina) — idę Rambla de Badal, mijam barcelońskie centrum niepełnosprawności — Centre d’Atenció a Discapacitats Badal.
Nadchodząca konferencja EDAMBY, tj. Stowarzyszenia Europejskich Programów Doktorskich w Biznesie, Administracji i Zarządzaniu — obiera sobie za swój temat AI, a ja uzyskuję dostęp do ciekawego studium Novy’ego-Marksa i Velikova o wiedzy i schemacie karier rodzaju AI-Powered. Dowiaduję się o tym, w jaki sposób badanie anomalii przeprowadzać syntetycznie i wirtualnie, co skutkuje narodzinami nowego typu człowieczeństwa: wręcz jakkolwiek to ujmując — AI-homo, obliczeniową wersją homo economicus, a więc — homo silicus. Myślę o tym, że współczesne wieże z kości słoniowej są wieżami in silico właśnie. Trudno nie myśleć w podobnej sytuacji o transcendencji i transcendentalizmie, naturalnie transcendencji in silico i transcendentalizmie in silico, jakie daje możliwości, jakie z kolei zagrożenia? Czy z takim typem transcendencji jesteśmy w stanie nadal poszukiwać tzw. Słowa — przekraczającego granice nauki? Słowa — przekraczającego granice literatury? Wreszcie, porozmawiajmy o słowie in silico przekraczającym granice religii — czy standardowy kierunek in silico chwyta trudności naszego synkretyzmu i panteizmu, cały z nimi kłopot? Czy możemy tutaj zacząć tworzyć syntetyczną Biblię, czy Biblię typu „AI-powered” („Biblia silica”?) albo — już przynajmniej traktaty mistyczne in silico? Przecież chodzi tu także o nieustającą walkę — z odwzorowaniem: postmodernizm może się wiele nauczyć w zakresie przemiany świata i stosunku do świata — jeżeli zaprzęgnie do pracy wielkie modele językowe (large language models) i z tego dopiero otrzymalibyśmy, bo tak by było, szczerze mówiąc, najlepiej, large language Biblię, bądź: large language „Drogę krzyża”.