nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

NOTES, Ich wzór

2019-01-20 09:30

Czy to dobrze, że powracam do słów Herlinga-Grudzińskiego: „Jestem zdania, że istnieje pewna nieprzekraczalna granica tego, co wolno ludziom powiedzieć o ludziach”? To jasne, że one mnie nie powstrzymają, nie w tym rzecz, bo i nie szło o to, ażebym życzył sobie czegokolwiek, co by mnie mogło powstrzymać. Nie szedłem w to miejsce, by szukać zaklęć ludzkości. Wydaje mi się, że podobnie i dziecko nie rodzi się po to, aby znaleźć swój cel w całkowitym zaszczepieniu, zaimmunizowaniu.

To oczywiście nie oznacza, że mój cel jest określony i zliczony – cynicznie skalkulowany. Wydaje mi się raczej naiwny aniżeli sprytny: bo na pewno nie aspiruję do stworzenia polskiego Listu jasnowidza, zwłaszcza półtora wieku po jego mistrzowsko niepowtarzalnym napisaniu. Chcę pisać, jedynie tego pragnę: bezprzedmiotowo, co jednak nie oznacza, że bezkierunkowo.

Frapuje mnie Dziennik pisany nocą, jednak tylko – czytany od końca, a więc od tomu szóstego (z lat 1997-2000) do pierwszego. Co do materii tego, o czym powiem za moment – nie jestem jeszcze całkowicie zdecydowany, podejrzewam jednak, że wysiłek Herlinga, aby naraz rozwiązywać zagadkę sierpniowych samobójstw w Rzymie w trakcie upałów każdego lata, morderstw pedofilskich we Włoszech (ze szczególnym okrucieństwem), pogromu kieleckiego, seksualizacji młodej, europejskiej poezji – bardziej mnie przekonuje przez swój dramatyczny symultanizm niż jego kalkulowane notatki o Hannah Arendt z Godziny cieni, a nawet niekiedy (Boże, broń przed szalbierstwem) same rozważania Arendt.

Gdy Herling pisze o włoskich pedofilach, zastanawia się nad tym, czy słusznie postępował, całe życie występując przeciw karze śmierci, przypuszcza wszelako, że podobne bolączki trapiły w swoim czasie abolicjonistów. Może my również, i może jeszcze ja również – nie jesteśmy niczym więcej niż grupką popękanych wewnętrznie rebeliantów. Naczyń, które wcale nie służą, naczyń, przez które tylko... przemawia ich wzór. Toteż – nie określa ich bynajmniej rzekomość, ale podobnie nie określa ich bynajmniej celowość. Co z tego, że prawda o nas leżałaby zatem pośrodku, skoro awers z rewersem – pozostawałyby znakomicie pozacierane? 

© Karol Samsel