Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PISMO SZYBKIE, Czasoprzestrzeń psychiczna

2015-05-10 20:12

Była książka, którą napisałam dwa razy, a potem musiałam jeszcze podwoić jej tytuł: „Sceny miłosne, sceny miłosne”, gdy okazało się, że pojedyncze sceny opisał już Andrzej Brycht. Z tym, że teraz w wikipedii na stronie o Brychcie ich nie widzę. Wszystko znika jak rażone znikarką, ale zagadnienie pozostaje. Całe życie i co po nim. Jeżeli samo nie wyrywa się z ciebie na przekór wszystkiemu, nie rób tego. Mówi Charles Bukowski. Nie pisz. Ale pisanie, które samo się wyrywa pomaga wierzyć, że jest coś oprócz śmierci, mówię jego własnymi słowami, zresztą raz pomaga, a raz nie. W recenzji na okładce „Scen miłosnych, scen miłosnych” Wiesław Myśliwski napisał o czasoprzestrzeni psychicznej, że to tam, w niej wszystko się dzieje, i to, co się w niej dzieje – chociaż niepowtarzalne i wyłączne – jest dostatecznym bezmiarem, aby odbijał się w tym bezmiar świata, bezmiar człowieka w ogóle. „Sceny miłosne, sceny miłosne” w warstwie powierzchniowej mówiły o tym, jak rozpętała się wojna atomowa i nikt jej nie zauważył. To się zdarza. W dramacie bezbronności wobec wszelkich presji świata tego, taki może być sposób na przeżycie. Teraz pada, ludzie idą w deszczu wybierać prezydenta. W książce dzieci gryzą małe, płaskie cukierki z ogromną słodyczą. Zauważam to i podoba mi się, że w czasoprzestrzeni psychicznej bezmiary łączą się, jedne przechodzą w drugie, jakby wpadały w trans. Dzieje się to trochę poza wzrokiem.

© Marta Zelwan