Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Konrad Liskowacki Pomurnik
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Poszukałam w listach Henryka czegoś na tę mgłę i ciemność, znalazło się 8 grudnia 1999r:
… nie chcę prowadzić dochodzeń, jak sprawa wygląda ze słowem „skrupić się” lub „skrupiać”, przypuszczam, że „skrupić się na” powstało na skutek rewolucji frazeologicznej, która zniszczyła, jak to rewolucja, sens i formę o jeszcze większej atrakcyjności.
Przedtem można chyba było „skrupiać się w”, czyli tworzyć formę nową, byłoby wtedy w tym coś genezyjskiego.
Nie chcę tego badać, żeby nie stracić prawa do takich przypuszczeń, że, na przykład, boska tęsknota za czymś dobrym skrupiła się w drzewo.
Może całe miłosierdzie boskie, gdyby pozostawało w rozsypce, mogłoby się skrupić w zapasowe słońce, które by nas ratowało w listopadzie i w grudniu.
Bo mało wierzę w światło elektryczne, już raczej w choinkowe świeczki, a najbardziej w światło, którego nie ma, które czasem się wyczuwa w prostych ludziach, w ich twarzach, u kobiet przy robieniu czegoś przy kuchni, u kobiet przy straganie, ale tego w takiej postaci, w jakiej myślę, nie ma w Warszawie.
To było kiedyś u Reszków w Skierniewicach, w twarzy babci Benigny Trzecieckiej, matki Zofii Reszkowej.
Wystarczyło wejść do kuchni, w której babcia spała i przez cały dzień coś robiła, żeby zapomnieć o braku słońca.
Bez babci jest tak jak w moim trójwierszu:
Kamienna szarość
niebo ziemia powietrze
drżenie światła lamp
Dobrnąłem akurat do miejsca, w którym trzeba odpowiedzieć na Twoje trudne pytanie o naturę przedmiotów, które są podmiotowe.
Znów tylko przypuszczenie.
Organiczność i nieorganiczność przedmiotów nie ma żadnego znaczenia dla ich podmiotowości.
Podmiotowość musi być ponad podziałami, podmiotowość zależy tylko od niepowtarzalności, jest niepowtarzalnością, przedmiot jest podmiotowy, gdy stwarzamy jego niepowtarzalność, dla nas, przez nas stwarzaną, niepowtarzalność niematerialną, niepowtarzalność z ducha.
Słowem „Genezis z Ducha”, trzeba uczcić tego nieszczęśnika, tak się nim szarga w tym roku, bez żadnego umiaru.
W imię słońca Cię pozdrawiam
Henryk