nowości 2026

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PISMO SZYBKIE, Mówi przepowiednia

2018-01-09 20:27

Mówi przepowiednia, że w początku roku, jak we wszystkich początkach, zwinięte jest wszystko, co ma być. Tym razem ostre strzelanie światłami po północy trwało krócej niż zwykle. Z ciemności wyszedł gruby kot. We śnie było lato, na straganach leżały pozłacane ozdoby, kolorowe paciorki, jarmarczne hipnotyzerki uzdrowiły jakiegoś człowieka, który odzyskał chodzenie i stawiał nowe, pierwsze kroki. W książce, leżącej grzbietem do góry, panował XVII wiek. Na zdjęciach pustego miasta pierwszego stycznia stały w podwórzach na krzywym bruku krzywo zaparkowane samochody. Drzewa były bez wiatru, bez liści. W ciemnej ścianie zrujnowanego domu, widzianej od środka, zostały otwory bez szyb, małe okienko w górze, drzwi parę centymetrów nad podłogą. W kącie gruz czerwonych cegieł. Na betonie szczątki drewna, plastiku, szmat. Czerwona plastikowa nakrętka, otwarty zeszyt, pognieciony, ale w niezłym stanie. Przez okno widać było połamany dach domu naprzeciwko, pręty szkieletu, dziury po dachówkach. Z drzewa przy drodze wyciągały się grube węże korzeni jak w Czarnobylu, ale nie było to w Czarnobylu, w tej jawie, jakby rzuconej na śmietnik, przypomniałam sobie niedawny sen, w którym odciśnięte na piachu podwórza ślady podeszew butów z napisami: savage, savage biegły szybko, gdyż ziemia snu, która jak każda ziemia, powinna być gruntem i podstawą, wymykała się im spod stóp.

© Marta Zelwan