Karol Samsel Autodafe 9
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
Mówi przepowiednia, że w początku roku, jak we wszystkich początkach, zwinięte jest wszystko, co ma być. Tym razem ostre strzelanie światłami po północy trwało krócej niż zwykle. Z ciemności wyszedł gruby kot. We śnie było lato, na straganach leżały pozłacane ozdoby, kolorowe paciorki, jarmarczne hipnotyzerki uzdrowiły jakiegoś człowieka, który odzyskał chodzenie i stawiał nowe, pierwsze kroki. W książce, leżącej grzbietem do góry, panował XVII wiek. Na zdjęciach pustego miasta pierwszego stycznia stały w podwórzach na krzywym bruku krzywo zaparkowane samochody. Drzewa były bez wiatru, bez liści. W ciemnej ścianie zrujnowanego domu, widzianej od środka, zostały otwory bez szyb, małe okienko w górze, drzwi parę centymetrów nad podłogą. W kącie gruz czerwonych cegieł. Na betonie szczątki drewna, plastiku, szmat. Czerwona plastikowa nakrętka, otwarty zeszyt, pognieciony, ale w niezłym stanie. Przez okno widać było połamany dach domu naprzeciwko, pręty szkieletu, dziury po dachówkach. Z drzewa przy drodze wyciągały się grube węże korzeni jak w Czarnobylu, ale nie było to w Czarnobylu, w tej jawie, jakby rzuconej na śmietnik, przypomniałam sobie niedawny sen, w którym odciśnięte na piachu podwórza ślady podeszew butów z napisami: savage, savage biegły szybko, gdyż ziemia snu, która jak każda ziemia, powinna być gruntem i podstawą, wymykała się im spod stóp.