Dzień upalny, małe obłoki, niebo blade, inne niż w „Mullaghmore”, gdzie czytam o deszczu, wilgoci, nurkujących ptakach i rybach morskich, a gdy patrzeć w dół z klifu, fale rozbijają się o skały i widać poruszenia piekieł. W Mullaghmore są też wielkie pola torfowe i łąki dla owiec o czarnych twarzach, nareszcie widzę to w książce, która jest czymś więcej niż snem, chociaż Małgosi Południak dopiero teraz śni się, że jest poetką krajobrazu. Wiersze pisane nad brzegiem oceanu to zjawiska naturalne, zwinięte jak muszle. Ludzie tej krainy znają opowieści o megalitach i kurhanach, a jednak pytają: czy śmierć to tylko umrzeć?
_______________________
Małgorzata Południak - Mullaghmore
© Marta Zelwan