Gdy przez okna i drzwi zwala się upał, należy wychodzić z domu o świcie i podążać za nim do zachodniej wieży, gdzie upał się kończy. W Mullaghmore mgła, poetka spaliła swój wiersz, mówi: nie powinnam pisać w pierwszej osobie, na wyspie żyją ludzie o trudnych nazwiskach, a wiatr jest srebrną nicią. Wiersz mówi o sobie „ja”, każdy mówi o sobie „ja”, wszyscy to „ja”, chociaż jest coś, czego nikt sobie nie przypisuje, do czego nikt się nie przyznaje, czego nikt nie chce, a jeśli nie wiadomo, gdzie to jest, może to być w wierszu, we śnie, w tobie, we mnie.
© Marta Zelwan