21 czerwca 1986
Mała dziewczynka, po nagłym wypadku, musiała przejść wielką operację na podłodze wagonu. Bawiła się, rwała świeże wiśnie, kiedy coś złamało jej kręgosłup. Pogotowie ratunkowe zatrzymało się w lesie, pachniało igliwie. Dziewczynka traciła przytomność. Wciąż chciała bawić się piłką. Tymczasem nadjeżdżał ostatni pociąg, którym można by odjechać przed I wojną światową, lekarze przystąpili do operacji na podłodze wagonu. Mnóstwo krwi. Pociąg czekał. Znaleźli się nagle ojciec i matka, czekali na koniec operacji razem ze wszystkimi. W nocy czuwałam, dziewczynkę zabrano w głąb pociągu albo o niej zapomniano. Pociąg zbliżał się do Kalisza, przy pruskiej granicy. Miał być przystanek. Mama kazała mi wysiąść i kupić świeże truskawki, mówiłam, że to niemożliwe w środku nocy, na małym przystanku, nie uwierzyła w to.
© Marta Zelwan