Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
24 czerwca 1985
Elegancka kobieta wyciąga do mnie rękę i mówi coś po francusku. Podaję właśnie Leonowi napój w pięknym naczyńku z porcelany, a ona ostrzega mnie, że on to naczynie zaraz upuści, wypuści z ręki, zbije. Leon ogląda się na te słowa i rzuca się w moją stronę z wściekłością. Uciekam przez komnaty pełne duchów. Nie mogę znieść tej wściekłości. Wybiegam na cichą uliczkę. Mimo dnia jest pusta, idzie tamtędy tylko człowiek z białym rulonem pod pachą. Gdy go mijam, pokazuje wygłodniałą, ściągniętą twarz, przerażam się, zawracam, próbuję uciekać w dół uliczki. Goni mnie. Łapie. Nie mogę krzyczeć. Ktoś przechodzi drugą stroną ulicy. Widzi. Nie reaguje. Wyrywam się. Jedne drzwi kamienicy są uchylone. Za szklaną ścianą siedzi uboga kobieta w czerni i modeluje kapelusze, kilkunastomiesięczna dziewczynka raczkuje u jej stóp. Uderzam w szybę, kobieta podnosi głowę, widzi mnie, widzi ścigającego i odwraca się spokojnie do swojej pracy. Przeciskam się przez szczelinę w drzwiach, dostaję do środka. Kobieta patrzy na mnie całkowicie obojętnie. Mężczyzna wpada za mną, dosięga mnie, szarpie, chce zabijać.