nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PLANETA, Historia wierszy 70

2018-08-04 15:19

Rok 1988, Noc na Sokolej we Wrocławiu. Budzę się nagle z lękiem. Boję się wyjść z pokoju. Nawet do toalety boję się wyjść. W pewnej chwili słyszę wozy wojskowe jakby jechały obok mojego domu w kierunku Parku Południowego. Byłam przerażona zdałam sobie sprawę, że cofnęłam się w czasie. Trwała wojna, II wojna światowa, Niemcy właśnie przechwycili jakichś żołnierzy i ludność cywilną. W pewnej chwili usłyszałam strzały. Trwała egzekucja. Strzały były rytmiczne jak salwy. I słychać było krzyk rozstrzeliwanych żołnierzy i ludzi. Brutalne okrzyki oprawców i rozpaczliwe okrzyki rozstrzeliwanych. Krzyki były tak wyraźnie jakby to wszystko działo się obok mnie. Nie wiem dlaczego byłam przy tym obecna. Kogo rozstrzeliwali Niemcy? Kim byli ci żołnierze? Kim ludność cywilna? Dlaczego to wszystko działo się w parku Południowym? Nie pamiętam jak wróciłam do swojego czasu. Długo odczuwałam nieludzki lęk. Po prostu się bałam. Nawet nie zmiany czasu, ale tych krzyków. Tej walki o życie ludzi na zbiorowej egzekucji. Krzyki zbliżały się to oddalały. Jakbym była w jakimś wehikule czasu, który zbliżał się do tego momentu w przeszłości i oddalał do czasu, który można nazwać moim czasem teraźniejszym. Nigdy nie napisałam o tym wiersza, to było zbyt silne doświadczenie. To było coś tak zagadkowego, że słowa wydawały mi się nie przystające do tamtego czasu. Wiele lat później miałam sen: spotykam wysokiej rangi wojskowego amerykańskiego i pytam go, co się wtedy stało. On mi odpowiada: wszystko jest w Księdze Mahometa. Po latach kupiła Koran, w którym rzeczywiście jest Księga Mahomet. Czytałam tę Księgę wiele razy, ale nie znalazłam odpowiedzi.

© Ewa Sonnenberg