Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Autodafe 8
Anna Andrusyszyn Pytania do artystów malarzy
Edward Balcerzan Domysły
Henryk Bereza Epistoły 2
Roman Ciepliński Nogami do góry
Janusz Drzewucki Chwile pewności. Teksty o prozie 3
Anna Frajlich Odrastamy od drzewa
Adrian Gleń I
Guillevic Mieszkańcy światła
Gabriel Leonard Kamiński Wrocławska Abrakadabra
Wojciech Ligęza Drugi nurt. O poetach polskiej dwudziestowiecznej emigracji
Zdzisław Lipiński Krople
Krzysztof Maciejewski Dwadzieścia jeden
Tomasz Majzel Części
Joanna Matlachowska-Pala W chmurach światła
Piotr Michałowski Urbs ex nihilo. Raport z porzuconego miasta
Anna Maria Mickiewicz Listy z Londynu
Karol Samsel Autodafe 7
Henryk Waniek Notatnik i modlitewnik drogowy III
Marek Warchoł Bezdzień
Andrzej Wojciechowski Zdychota. Wiersze wybrane
BERKOWICZ MARIAN (1935-2012). Niezmiernie podoba mi się skowronek w jednym wierszu Berkowicza („z dudnienia dawności / sfrunął skowronek/ tak głęboko samotny / celebruje poselstwo ziemi”). Gdzie indziej Berkowicz pozostaje równie interesujący: „co dzień / wokół mnie lewary ludzkich nowin / wznoszą mur lektury / bez ustanku wbijają zęby intelektu / we współgwiazdę”.
To były wyimki z poezji Mariana Berkowicza („wnikliwe oko / sforsowało rozumne miejsce / w aspekcie zmysłów”). Nie lubię otaczać się wyłącznie fragmentami, przeczytajmy więc „Przetarg”:
każdy z siebie
tuczy koszmar dezertera
takie monopróchno
przegryza główkę zapałki
niechcąco
Ździebko nabijam się z Berkowicza („zęby intelektu”), ale tylko ździebko. Przede mną lektura jego rzeszowskich książek, na pewno się poprawię.
Marian Berkowicz: „Ptaki lecą do łagodności”. Wydawnictwo „Sztafeta”, Stalowa Wola 1997, s. 84
[17 X 2016]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki