nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Tomasz Majzel Święty spokój

Karol Samsel Autodafe 9

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PONIEWCZASIE. Czaplicka Barbara

2016-06-26 14:00

CZAPLICKA BARBARA (ur. w 1916 roku). Tylko tę książkę zostawiła po sobie Barbara Czaplicka, siostra pisarki Zofii Bohdanowiczowej. O Czaplickiej dowiadujemy się z „Życiorysu”, że „w 1956 roku wyszła za mąż za Bohdana Ruszczyca. Kilka miesięcy później Ruszczycowie przyjechali na stały pobyt do Toronto”. Dodajmy, że emigranci opuścili Anglię.
Byłem bardzo ciekaw tomu Czaplickiej. Z uwagi na rekomendację Pawła Mayewskiego: „jeden z lepiej znanych poetów amerykańskich pokazał mi niedawno wiersz, w którym jedna linia brzmiała w tłumaczeniu mniej więcej tak: ‘... szron mu oczy przyprószał  pośród burzy nagle pękających rac...’. Gdy go spytałem o sens, otrzymałem za tydzień czy dwa równie ‘skomplikowany’ dwuwiersz. Dopiero, gdy nalegałem, okazało się, że chodzi po prostu o ‘wstrząs, jakiego się doznaje w obliczu nagle objawianej prawdy’. W wierszach p. Czaplickiej taki solipsystyczny szyfr jest niemal nie do pomyślenia – treści jej prawd są jasne i otwarte, sens zawsze dostępny i niedwuznaczny”.
Obcujemy zatem z poezją wybitnie nieskomplikowaną, lubię zresztą poezję wybitnie nieskomplikowaną, w której można się z miejsca zapodziać:

Stary Żyd Josel nie nosi czarnego chałata
Ani brody z pejsami.
Strój nabożny zniszczyły prześladowań lata.
Lecz w piekarni w Toronto – sprzedaje te same
Obwarzanki żydowskie z parzonego ciasta,
Które niegdyś sprzedawał koło Ostrej Bramy.

Odnalazłam Josela – błądząc ulicami
W szarym zmierzchu miasta.
Wśród słów urywanych, szlochów i radości
Kupiłam cały koszyk bajgełe przeszłości,
Posypanych czarnuszką i zalanych łzami.

Przeczytajmy „Bajgełe”, choć o lekturę proszą się „Wiersze  dla Zofii Bohdanowiczowej” i „Babcia Antonina”. Zwłaszcza że Antonina Gorzechowska, zamieszkała na warszawskim Mariensztacie, to matka Jana Tomasza Jura-Gorzechowskiego: „Raz – gawędząc o echach – pani Gorzechowska / Wspomniała, że synowa jej, Zofia Nałkowska, / Mieszkając tu, lubiła ściany jasne, puste, / Świeże kwiaty na biurku, dużo, dużo luster...”.
Obok „Babci Antoniny” wypatrzymy wiersz o Przerwie-Tetmajerze („Pan Kazimierz Tetmajer leżał na poduszkach / W czarnym, zniszczonym palcie”), ale nie przeoczmy „Marzenia”:

Ja, w życiu ziemskim miernym zgaszona talentem,
Wzdycham do własnej śmierci, dobry, piękny Boże!
Bo gdy umrę – zabiorę do nieba w pokorze
Cztery deski błękitne na podium sceniczne:
Może kiedyś we śnie wiecznym – będę dyrygentem
Orkiestry symfonicznej.

Barbara Czaplicka: „Wiersze”. Z przedmową dr. Pawła Mayewskiego. Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie, Toronto 1986, s. 57

[22 X 2015]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki