DERSKA WANDA. Zdarza się, że wybrzydzam strasznie na wspomnienia sybirackie, napomykam o relacji ździebko przegadanej lub ździebko chaotycznej. Ale przecież nie każdy zesłaniec dysponuje talentem na miarę Felicji Konarskiej bądź Jadwigi Mielżyńskiej, podobnie jak nie każdy poeta buja bez trudu w obłokach, w niedostępnych na ogół przestworzach.
Zasiadam do wierszy Marii Czesławy Przewóskiej („Duch w nas słabnie, słabnie ciało / I maleje serce...”), ufam, że z Przewóską pobędę dłużej, nie dam się zniechęcić:
Pośród mroków Nienawiści
Krzątają się ślepcy,
Słabi duchem i mdli ciałem,
I myślą — nie krzepcy,
Mało który — ku Bezkresom
Pragnieniem wybiega,
Mało który poza sobą
Coś więcej dostrzega...
Duchy wielkie nas rzuciły,
Odeszły, wymarły — —
Na sen poszły — do mogiły —
Światem władną — karły.
I jeszcze jeden fragment: „Nasze własne Ja — bezmiernie / Zasłania nam świat”. Ktoś powinien zainteresować się twórczością Marii Czesławy Przewóskiej (1868-1938), bo ETD wraca do swoich sybiraków Derskich i Szczepkowskich, Kuferskich i Szczypiorskich: „Najłatwiej mrą dzieci. Padają po prostu jak muchy — obok głodu — zabijane przez klimat. Spośród znajomych (...) nie żyją już obie sieroty Zalewskie; stoczone (...) przez sięgające kości nie gojące się, bez przerwy ropiejące, bolesne rany. Z tego samego powodu umiera pani Górska, której trzy córeczki powędrowały niebawem śladami matki”.
[17 X 2022]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki