FELIKS (ur. w 1955 roku). Ciągnę na ketrelu. Gdyby ktoś o mnie pytał. Ale nie zaniedbam „Nieprawdopodobnej prawdy” doktora Henryka Witrylaka (1920-2001). To łagiernik, który wrócił do Polski (3 XII 1955), mając za sobą „jedenastoletni (...) pobyt w ciężkich obozach karnych”.
Wspomina on na przykład Wieńczysława Baszegowa-Pławińskiego, żołnierza AK. Otóż Baszegow-Pławiński namalował obraz Matki Boskiej Kołymskiej (Kołyma, 1949), stwierdzam ze smutkiem i zawstydzeniem, że nie słyszałem o łagierniku Pławińskim. O doktorze Witrylaku również: „Z Kadykczanu odwieziono mnie wraz z kilkoma innymi rodakami do Susumanu, a następnie do Magadanu. Zgromadzeni tu z całej Kołymy Polacy zostali zaokrętowani na statku »Feliks Dzierżyński«. (...) Leżałem na pryczy obolały i na pół przytomny, gdy przybiegła do mnie współpasażerka z wiadomością, że w części kobiecej jedna z rodaczek ma bóle porodowe. Ta, która przyniosła tę wiadomość, sama była położną, lecz obawiała się komplikacji z powodu nieprawidłowego położenia płodu. Zwlokłem się z posłania i podtrzymywany z obydwu stron, na miękkich nogach dotarłem do rodzącej. Udało mi się zmienić położenie dziecka, ustawiając jego główkę ku wyjściu. Wyczerpany usiadłem obok i śledziłem teraz pracę położnej. Po pewnym czasie nasz wspólny wysiłek został uwieńczony sukcesem. Nowo narodzony Polak otrzymał imię Feliks od nazwy statku, na którym przyszedł na świat. Nieraz zastanawiam się, gdzie się on teraz znajduje i czy zna dramatyczne okoliczności swoich narodzin”.
Łagiernik i poeta Henryk Sipowicz-Bogowski, łagiernik Wieńczysław Baszegow-Pławiński. Przechowuję książkę Bogowskiego („Droga przez piekło”), o Pławińskim natomiast przyrzekam napisać szerzej, znacznie szerzej.
[26 III 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki