KOGUT MICHALINA (ur. około 1930 roku). „Glińscy w łagrach i na zesłaniu”, „Cybulscy w łagrach i na zesłaniu”, „Dzieduszyccy w łagrach i na zasłaniu”. Oto tytuły lub podtytuły rozdziałów mojej książeczki o sybirakach: „Małachowscy w łagrach i na zesłaniu”, „Sobolewscy w łagrach i na zesłaniu”, „Czapscy w łagrach i na zesłaniu”. Nie przeoczę deportowanych rodzin Bajorków i Kogutów, Indyków i Kielarów, nie pominę zwłaszcza zesłańca, który w marcu 1946 roku wracał do kraju: „Pociąg ostrym łukiem wjechał na stację w prawobrzeżnym Saratowie, ale to tylko na chwilę. Później zaś ruszył z kopyta na zachód i wtedy z milczących, przerażonych do tej pory ust katorżników popłynęło pod niebo gromkie »Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki...«. W naszym wagonie zaintonował tę pieśń staruszek o nazwisku Wojtaś czy też Wojtyś albo Wojtaszek, a później podchwyciliśmy ją wszyscy”.
O Janie Kogucie z Brzeżan, pochowanym w posiołku Janczer, napiszę osobno: „coraz bardziej puchł z głodu. Wreszcie spuchł jak bania i zmarł”. Chyba że znowu, wspomniawszy o Michalinie Kogut, córce Jana, skupię się na własnym wierszopisarstwie, na tekstach, którym wciąż wiele brakuje.
Nie napomknąłem dotychczas o Małachowskich, o Leszku Małachowskim czytam, że „zm. na Syberii w 1941”. Pozostaje nam zaledwie wzmianka, podobnie jak o Anieli Osewskiej („zm. na Syberii”), wzmianka i nic więcej.
[16 VI 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki